piątek, 27 stycznia 2012

Tarta z cukinią, parmezanem i roszponką

Jestem monotonna. Bo nie potrafię się odczepić od Sarah Banbery i jej tart ;)
Dzisiejsza (choć z lekką modyfikacją farszu) -  znów popełniona za moim guru.
Zapraszam.


Etykiety:

czwartek, 26 stycznia 2012

Wykwintne grzanki

Czas.
Brakuje mi go. W każdej sekundzie.
Mimo to,  staram się zaskakiwać.
Siebie. 
Małżonka.
Gości.

I rozpieszczać. Dokładnie w tej samej kolejności ;)

Bo czymże byłoby życie bez maleńkich przyjemności?
Dawkowanych porcjami.
Uwodzących kolorami. Zapachem.
I smakiem.


Więc dzisiaj porozpieszczam się daniem na prędko. Bardzo kolorowym, odrobinę banalnym.
Wymyślonym na potrzeby chwili.


Wykwintne grzanki z małżami.


Dla:
zapracowanych, 
na przyjęcia
na co dzień
dla tych co z kuchnia nie są na pan brat
i dla tych co są
jednym słowem dla każdego
i w każdy czas ;)
Składniki:
Słoiczek małży po katalońsku
ulubione  pieczywo tostowe
odrobina miękkiego masła

Tosty przygotowujemy uprzednio smarując je z jednej strony odrobiną masła, podpiekamy pojedynczo, każdą kromkę kroimy na 4, dekorujemy łyżeczką małży wraz z sosem.
Zjadamy.



Smacznego!

Etykiety:

środa, 25 stycznia 2012

Waikiki


Nie. Post nie będzie miał nic wspólnego z plażą.
Z wakacjami również.
Chociaż żałuję.
Bo może to dobry pomysł, aby w środku zimowych ferii przypomnieć sobie ... eh,
Nie.
Jednak na pewno nie.
Wracam więc do waikiki. I zagadki, skąd dzisiejszy tytuł.


Pamiętacie mój zachwyt nad dukanową galaretą z łososia? No więc, przygotowując firmową wigilię zwróciłam uwagę na  jedną z proponowanych mi przekąsek - tymbaliki z wędzonego pstrąga. I postanowiłam uraczyć domowe towarzystwo tą miniaturową namiastką zimnych nóżek. A że akurat pod ręką były świeże karpie, wykorzystałam głowy i resztki ryb do przygotowania aromatycznego, rybnego wywaru , a potem ... potem pobawiłam się z przygotowaniem malutkich tymbalików z gotowanego karpia, z zielonym groszkiem dla podkreślenia koloru, przepiórczym jajeczkiem do towarzystwa, tudzież odrobiną natki pietruszki dla wzmocnienia smaku.
Zachwyt męża nad waikiki nie miał końca.
Tymbaliki zamienione w plażę. Po prostu. Śmieszna gra słów.
I niech tak już zostanie.

Dzisiaj jednak nie zaserwuję tymbalików, tylko zwyczajną ich odmianę.
Czyli po mojemu "galat",  a dla zdecydowanej większości towarzystwa "zimne nóżki" ;)
Kto chętny - niech się pobawi w zamianę galatu, w urocze miniaturowe przystawki serwowane na liściach sałaty (z obowiązkowymi ćwiartkami cytryn dla podkreślenia urody).

Galat z drobiowego rosołu. Po mojemu.

  • 250 ml klarownego wywaru z rosołu, 
  • pół ugotowanego kurczaka ( bez piersi)
  • puszka drobnoziarnistego groszku bonduelle
  • 1 ugotowana marchewka
  • odrobina zielonej natki 
  • pieprz
  • 2-3 łyżeczki żelatyny

Jeśli gotować będziecie kiedyś rosół odlejcie  szklankę lub dwie. Do jeszcze gorącego dodajcie żelatynę (ilość w/g zaleceń producenta) i mieszajcie do jej rozpuszczenia. Odstawcie na bok.

Mięso na którym gotowała się zupa, po przestudzeniu, należy oddzielić od skóry i kości, i - najlepiej palcami - rozdrobnić na mniejsze kawałki.









 W półokrągłym (najlepiej szklanym) półmisku ułożyć kolejno warstwy: gotowane - rozdrobnione mięsko, groszek - odrobina, pokrojona na plasterki marchewka, zielona pietruszka. Całość posypać świeżo zmielonym pieprzem (szczypta lub dwie). Zalać przestudzonym wywarem. Wstawić do lodówki.
Podawać do góry nogami - czyli wyjęte z półmiska.
Zwolennicy zalewania meduzy octem są u mnie w zdecydowanej mniejszości, ale niech już będzie -  dla nich podać dobrej jakości ocet winny (zamiast cytryny).



Etykiety: ,

niedziela, 15 stycznia 2012

Jak rozmieszać śmietanę do zupy

Post może się wydać dziwny tym, co z kuchnią są na pan-brat. Tym jednak, co w kucharzeniu stawiają pierwsze kroki być może bardzo się przyda. Wiedzy tej niestety nie wyniosłam z domu rodzinnego - moja mama po dziś dzień, aby zabielić zupę śmietaną - miesza niewielką jej ilość z kilkoma łyżkami zupy - najczęściej w filiżance.

Sposób który dzisiaj podpowiadam, podejrzałam u zaprzyjaźnionej z racji zawodowych kontaktów restauratorki -  prowadzącej "Kuchnie świata".
Wystarczy zaopatrzyć się w wysoki słoik z zakrętką (np. po oliwkach) i odrobinę zimnej wody i oczywiście śmietanę.

Na codzienną zupę wystarczy w zupełności:
 pół kubeczka kwaśnej  - 18% śmietany i  3-4 łyżki wody.

Do słoika wlewamy po kolei śmietanę, wodę, zakręcamy wieczko i energicznie potrząsamy do uzyskania jednolitego roztworu. Śmietana tak przygotowana nigdy nie ma grudek, a to czy się w zupie nam nie rozwarstwi zależy wyłącznie od jej świeżości.

Zachęcam do prób - to nadzwyczaj prosty i skuteczny sposób :)

Etykiety:

czwartek, 12 stycznia 2012

Zupa z porów (duńska)

Pyszna, znaleziona na mniam-mniamie z tysiącem wychwalających opinii ;)
Nie zawiodłam się.
Ale zrobiłam z mniejszej ilości składników, na 3-4 osoby:

1 por
1 cukrowa cebula mała

2 łyżki masła
1,5 l  bulionu (może być z kostki, z vegety)
4 plasterki delikatnej szynki


3 kostki serka kiri - niebieskiego (lub 1 inny topiony)
1/2 filiżanki śmietany 18%
sól, pieprz, szczypta gałki muszkatołowej
pół szklanki startego żółtego sera
opcjonalnie: pół garści posiekanej natki pietruszki

1/4 bułki paryskiej - przerobionej na grzanki





Z porów odciąć zielone części i korzonek, umyć pod bieżącą wodą. Pokroić na skośne plastry.
Cebulę obierać,  pokroić w drobną kostkę.
Na patelni rozpuścić masło, wrzucić pora  i mieszając doprowadzić do ich zeszklenia. Po chwili dodać cebulkę - posolić wszystko szczyptą soli. Podsmażyć 1 minutę.



Warzywa przełożyć do garnka, zalać bulionem, dodać pokrojoną w paski szynkę. Gotować na małym  ogniu pod przykryciem przez 10 -15  minut - do miękkości pora. Dodać kiri ( topiony serek ) i mieszać do rozpuszczenia. Zupę doprawić pieprzem i szczyptą gałki. Następnie dodać roztrzepaną w słoiku (z kilkoma łyżkami zimnej wody) śmietanę, Doprowadzić zupę do wrzenia. Zdjąć z gazu.
Podawać niezwłocznie. Gorącą zupę posypać już na talerzu łyżką startego na tarce o dużych oczkach sera. Osobno podać grzanki z bułki paryskiej i dla tolerujących w zupach zieleninę - posiekaną natkę pietruszki.

Napisze tak:  mąż i nastolatka usłyszawszy, że gotuję zupę porową - mruknęli zgodnie pod nosem ble, i z równą niechęcią zasiedli do stołu. Po chwili ... każde poprosiło o dolewkę drugiego talerza. Przez co zupy brakło mi dla Szymka. I  dostał ( na spróbowanie) ilość odpowiadającą filiżance :)

Niniejszym, gorąco dziękuję Panu Grzegorzowi Ostrowskiemu, który przepis na duńską zupkę porową opublikował.

Etykiety:

wtorek, 3 stycznia 2012

Świąteczny kulebiak

Rewelacja, rewelacja i jeszcze raz rewelacja!

Dziękuję  niniejszym autorce bloga Dwie chochelki za inspiracje i przepis na ciasto :)

Przepis z dedykacją dla Liki.



Ciasto-krucho drożdżowe w/g Macieja Kuronia
Po prostu idealne.

350 g mąki
1 jajko + 2 żółtka

 125 ml kwaśnej śmietany
 paczka suchych drożdży dr Oetkera (7g) 
100 g masła 
sól 
cukier -1 łyżeczka

Sposób przygotowania:
Mąkę wsypać do dzieży miksera lub innej dużej miski, dodać dużą szczyptę soli, łyżeczkę cukru i suche drożdże - wymieszać. Następnie dodać posiekane na kawałki masło. Dodać jajko i żółtka oraz śmietanę i zagnieść ciasto (informacja dla posiadaczy KA - wyrabiałam hakiem na prędkości 2; w każdym innym przypadku wyrabiać ręcznie do uzyskania gładkiego ciasta). Przykryte czystą ściereczką odstawić do wyrośnięcia na około półtorej godziny.


Wyrośnięte ciasto podzielić na dwie części.  Każdą osobno rozwałkować na prostokąt o długości nieco  mniejszej niż długości blachy. Wałkować na rozwiniętym papierze do pieczenia! Pamiętać o pozostawieniu odrobiny ciasta na ozdoby - odcinając np 2cm pasem z rozwałkowanego ciasta.

Uwaga ważna:
ciasta jest na prawdę ogromna ilość - wystarczająca zarówno do przygotowania kulebiaka, jak i drobnych ozdób i dodatkowych nieprzewidzianych przeze mnie wcześniej 4, 5 bułeczek. Robiłam ten kulebiak pierwszy raz więc wyszedł jeden olbrzymi, na dużej blaszce z nadzieniem z 1,5 kg kapusty. Był tak duży, że miałam drobny  kłopot z transportem. Dlatego następnym razem  pokuszę się o upieczenie 2 mniejszych kulebiaków z nadzienia z 2 kg kiszonej kapusty.

Nadzienie:
 ważne - - - przygotowujemy 3h wcześniej niż ciasto
  - aby miało szansę ostygnąć.
  • 1,5 kg kapusty na 1 kulebiak ( lub 2 kg na dwa kulebiaki)
  • 2 cebule  ( lub odpowiednio 3 cebulki na dwa kulebiaki)
  • miseczka  (lub 1,5 miseczki) suszonych grzybów
          • ewentualnie starte na tarce o dużych oczkach 10 pieczarek
  • masło lub olej z pestek winogron do podsmażenia cebulki
  • sól i pieprz do smaku
  • dodatkowo 1 żółtko do posmarowania dekoracji 

1. Kapustę  poszatkować, przepłukać raz, ugotować do miękkości. Dobrze odsączyć na sicie.
2. Grzyby namoczyć i ugotować osobno. Następnie zmiksować je lub pokroić ręcznie na małe kawałki.
Jeśli zamiast suszonych grzybów użyjemy pieczarek -  starte na tarce również podsmażymy na patelni.

3. Cebulkę pokrojoną w drobną kostkę zeszklić na patelni na maśle lub oleju z pestek winogron z dodatkiem szczypty soli.
4. W dużej misce połączyć wszystkie składniki, posolić do smaku - wkręcić odrobinę czarnego pieprzu. Farsz koniecznie wystudzić.


Na rozwałkowane ciasto nałożyć farsz (wygląda to mniej więcej tak: mniejszy - wypukły prostokąt farszu wewnątrz większego prostokąta ciasta). Zwinąć kulebiak pomagając sobie papierem  do pieczenia, delikatnie zlepić brzegi i  "'przeturlać" ciasto zlepieniem na dół. Na górze ciasta wyciąć 3 okrągłe dziurki np. foremką do pierniczków, będą to otwory wentylacyjne pozwalające na odparowania nadmiaru wilgoci z farszu.

Do wysmarowanej masłem blachy przenieść kulebiak - papier do pieczenia na którym wałkowaliśmy kulebiak przysłuży się nam kolejny raz ;) Wyciąć kilka dekoracyjnych kształtów - przykleić na górę ciasta delikatnie wspomagając się nożem, dekoracje posmarować żółtkiem ( lub tradycyjnie - żółtkiem zmieszanym z mlekiem). Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na około pół godziny. Piec do zrumienienia.

To ciasto świetnie nadaje się do przechowania i odgrzania podczas kolacji wigilijnej, odgrzewałam je w piekarniku. Kulebiak zrobił furorę na wigilijnym stole.


Etykiety: ,