niedziela, 22 lipca 2012
sobota, 21 lipca 2012
Morszczuk w śmietanie z brokułami
To miało być szybkie, ale niepretensjonalne danie. Znów ryba westchnęłam w pierwszej chwili, ale ... ostatnio rybka ma wzięcie. Czemu więc nie spróbować? Małżonek zakupił piękne filety, ja w poszukiwaniu natchnienia przegoglałam ileś stron, by ostatecznie zdecydować się na ... własną inwencję.
Rezultat przeszedł najśmielsze oczekiwania.
3 paczki mrożonych filetów z morszczuka
kilka różyczek brokułów
1 ząbek czosnku
koperek - 2 gałązki
sok z 1/2 cytryny
sól, pieprz
oliwa z oliwek na dno naczynia żaroodpornego
Na sos:
masło - kopiasta łyżka
mąka - 1 łyżka
woda
2 szczypty vegety
kubeczek śmietany 18%
Filety rozmrozić -ważne! - nie do końca, gdyż trudno je będzie solić i przekładać.
Dno naczynia żaroodpornego polewamy odrobiną oliwy, którą następnie rozsmarowujemy.
Filety posolić, przełożyć do naczynia w którym je zapieczemy Wierzch ryb skropić sokiem z cytryny, odrobinę popieprzyć.
Ząbek czosnku obrać, pokroić w wiórki. Ułożyć na filetach.
Koperek posiekać, posypać nim wierzch ryby.
Brokuły ułożyć po bokach naczynia.
Sos: masło roztopić w rondelku, zasypać mąką, energicznie wymieszać, zalewać pół szklanki zimnej wody ciągle mieszając - powstanie delikatny sos przypominający beszamel. Wody w razie potrzeby można odrobinę dać więcej. Dodać 2 szczypty vegety, wlać śmietankę z kubeczka - wymieszać i całość zagotować.
Tak powstałym sosem zalać ryby - naczynie żaroodporne przykryte folią aluminiową wstawić do piekarnika (180 st). Piec około 40 minut - przed końcem sprawdzić czy ryby nie są surowe - wówczas stosownie wydłużyć czas pieczenia. Pod koniec pieczenia można usunąć folię. Podawać ze świeżym pieczywem, białym winem etc.
Rezultat przeszedł najśmielsze oczekiwania.
Morszczuk w śmietanie z brokułami
3 paczki mrożonych filetów z morszczuka
kilka różyczek brokułów
1 ząbek czosnku
koperek - 2 gałązki
sok z 1/2 cytryny
sól, pieprz
oliwa z oliwek na dno naczynia żaroodpornego
Na sos:
masło - kopiasta łyżka
mąka - 1 łyżka
woda
2 szczypty vegety
kubeczek śmietany 18%
Filety rozmrozić -ważne! - nie do końca, gdyż trudno je będzie solić i przekładać.
Dno naczynia żaroodpornego polewamy odrobiną oliwy, którą następnie rozsmarowujemy.
Filety posolić, przełożyć do naczynia w którym je zapieczemy Wierzch ryb skropić sokiem z cytryny, odrobinę popieprzyć.
Ząbek czosnku obrać, pokroić w wiórki. Ułożyć na filetach.
Koperek posiekać, posypać nim wierzch ryby.
Brokuły ułożyć po bokach naczynia.
Sos: masło roztopić w rondelku, zasypać mąką, energicznie wymieszać, zalewać pół szklanki zimnej wody ciągle mieszając - powstanie delikatny sos przypominający beszamel. Wody w razie potrzeby można odrobinę dać więcej. Dodać 2 szczypty vegety, wlać śmietankę z kubeczka - wymieszać i całość zagotować.
Tak powstałym sosem zalać ryby - naczynie żaroodporne przykryte folią aluminiową wstawić do piekarnika (180 st). Piec około 40 minut - przed końcem sprawdzić czy ryby nie są surowe - wówczas stosownie wydłużyć czas pieczenia. Pod koniec pieczenia można usunąć folię. Podawać ze świeżym pieczywem, białym winem etc.
Etykiety: Ryby
wtorek, 17 lipca 2012
Pstrąg pieczony z masłem i cytryną
Tak przyrządzonego pstrąga serwuję obowiązkowo na wakacyjnych wyjazdach.
Jest to wersja podstawowa, a użyte składniki są dostępne chyba niezależnie od szerokości geograficznej
Jest to wersja podstawowa, a użyte składniki są dostępne chyba niezależnie od szerokości geograficznej
Pstrąg pieczony z masłem i cytryną
Do przyrządzenia potrzebne są:
Pstrągi. Wypatroszone, oczyszczone ryby bez głów - ilość: tyle pstrągów ile osób chcemy poczęstować. Najważniejsze jest, aby ryby były po prostu świeże ;)
1 cytryna
masło
sól morska (ale może być także zwyczajna - kamienna)
folia aluminiowa
piekarnik lub opiekacz
Rybę nacieramy solą z zewnątrz i wewnątrz. Do środka ryby wkładamy wiórki masła i 2 plasterki cytryny. Zawijamy w folię aluminiowa tak, aby brzegi zwiniętej folii założyć na górę (jak szkolne kanapki). Odstawiamy pstrągi na godzinkę, a następnie wkładamy do rozgrzanego piekarnika (170- 180 stopni) na 30-40 minut. Rybka pod koniec pieczenia wydziela wspaniały aromat, masełko się rozpuszcza, cytryna puszcza sok i całość jest po prostu przepyszna.
W wersji urozmaiconej można do środka dodać posiekany koperek - gałązkę, lub posiekaną pietruszkę.
Uprzedzając ewentualne pytania - nie lubię dokładać czosnku, bo uważam, że świeża,
upieczona ryba sama w sobie jest doskonała.
Pstrągi podajemy do jedzenia natychmiast, przekładając każdą rybę wciąż w folii na duży talerz.
Ważne - nie należy
folii usuwać, bo skórka ryby często do niej przylega i całość po prostu by się
rozpadła.
Do tego podajemy kromką pieczywa lub chrupiącej bagietki, które maczamy w powstałym sosie.
Jeśli pstrąga chcemy podać później - należy usunąć cytrynę, aby gorycz ze skorki
nie przeszła do sosu i ryby.
Polecam!
piątek, 13 lipca 2012
Ziemniaki zapiekane - cytrynowe
Dla 2 osób:
6 średnich ziemniaków - najlepsze młode, a do tego już opłukane ;) ale jeśli ziemniaczków młodych nie mamy - każde inne.
pieprz - odrobina (u mnie czarny świeżo mielony)
Piekarnik rozgrzać do 190 st.
Obrane lub jeśli mamy młode - wyszorowane pod bieżącą wodą , ziemniaki pokroić w cząstki - tak jak robimy to np. z pomarańczą. Posolić odrobinę szczyptą lub dwoma - najlepsza będzie gruboziarnista sól morska. Ziemniaki przełożyć do jakiegoś naczynia, w którym wymieszamy je z sosem.
Składniki sosu połączyć (w słoiku lub filiżance), polać nim ziemniaki i zamieszać, tak aby każda ziemniaczana ćwiartka była sosem obtoczona. Ziemniaki przełożyć do naczynia żaroodpornego. Piec ok 45 min. W połowie pieczenia ziemniaczki przewrócić.
Ja miałam ochotę zjeść je posypane górą siekanego koperku i popijać zsiadłym mlekiem, ale ponieważ wyraźnie wyczuwalny jest tutaj smak cytryny - proponuję podać je np. je do grillowanych polędwiczek drobiowych z dipem czosnkowym.
A oryginał stąd.
6 średnich ziemniaków - najlepsze młode, a do tego już opłukane ;) ale jeśli ziemniaczków młodych nie mamy - każde inne.
Sos:
sok z 1 cytryny (3 łyżki)
50 ml oliwy
pół łyżeczki oregano
Piekarnik rozgrzać do 190 st.
Obrane lub jeśli mamy młode - wyszorowane pod bieżącą wodą , ziemniaki pokroić w cząstki - tak jak robimy to np. z pomarańczą. Posolić odrobinę szczyptą lub dwoma - najlepsza będzie gruboziarnista sól morska. Ziemniaki przełożyć do jakiegoś naczynia, w którym wymieszamy je z sosem.
Składniki sosu połączyć (w słoiku lub filiżance), polać nim ziemniaki i zamieszać, tak aby każda ziemniaczana ćwiartka była sosem obtoczona. Ziemniaki przełożyć do naczynia żaroodpornego. Piec ok 45 min. W połowie pieczenia ziemniaczki przewrócić.
Ja miałam ochotę zjeść je posypane górą siekanego koperku i popijać zsiadłym mlekiem, ale ponieważ wyraźnie wyczuwalny jest tutaj smak cytryny - proponuję podać je np. je do grillowanych polędwiczek drobiowych z dipem czosnkowym.
A oryginał stąd.
Etykiety: Zapiekanki, Ziemniaki
czwartek, 12 lipca 2012
Babeczki z wiśniami i tarta wiśniowa
Przepis przeleżał w zeszycie mojej mamy ładnych ... paredziesiąt lat. :)
Nie pamiętała, że go ma - a ja - nieświadoma tego, że nigdy nie został przez mamę wypróbowany postanowiłam go wykorzystać. I babeczki upiekłam. Aby jednak oddać prawdę - chęci wystarczyło mi zaledwie na 12 babeczek i ... 1 tartę :)
Farsz z innej bajki.
Reszta z oryginalnego przepisu.
Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym. Ma powstać puszysta masa. Dołożyć szczyptę soli i żółtko, potem mąkę. W trakcie ucierania dolać mleko. Wyrabiać tylko do momentu połączenia się składników. Masę zawinąć w woreczek i zostawić w lodówce - 1h, ale można dłużej. Masa jest przyjemna w dotyku i co ważne - nie klei się.
Wydrylowane wiśnie przekroić na połówki, przełożyć na patelnię, podlać wodą i podsypać cukrem. Podsmażać do otrzymania gęstego i i smacznego soku - 10 może 15 minut. Zestawić z gazu.
W misce utrzeć jajko, żółtka i cukier. W rondelku podgrzać śmietanę niemal do wrzenia, wlać do kogla-mogla cały czas mieszając. Odstawić na bok.
Foremki do babeczek (12 szt) i 1 formę do tarty wykleić ciastem (wałkowałam to na tartę).
Podpiekać 10-15 minut w 180 st.
Następnie nałożyć na podpieczone ciasto same wiśnie - tj. bez sosu!, zalać kremem śmietanowo-jajecznym. Piec następne 30 minut.
Podawać po lekkim przestudzeniu polane sosem z pieczenia wiśni.
Bardzo smaczne - mało słodkie, polecam :)
Nie pamiętała, że go ma - a ja - nieświadoma tego, że nigdy nie został przez mamę wypróbowany postanowiłam go wykorzystać. I babeczki upiekłam. Aby jednak oddać prawdę - chęci wystarczyło mi zaledwie na 12 babeczek i ... 1 tartę :)
Farsz z innej bajki.
Reszta z oryginalnego przepisu.
Kruche babeczki wiśniowe i bonus .. - tarta wiśniowa :)
Ciasto:
250 g mąki
125 g masła
50 g cukru pudru
1 cukier waniliowy
szczypta soli
1 żółtko
2 łyżki mleka
Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym. Ma powstać puszysta masa. Dołożyć szczyptę soli i żółtko, potem mąkę. W trakcie ucierania dolać mleko. Wyrabiać tylko do momentu połączenia się składników. Masę zawinąć w woreczek i zostawić w lodówce - 1h, ale można dłużej. Masa jest przyjemna w dotyku i co ważne - nie klei się.
Nadzienie:
0,5 kg wiśni - wydrylować
po 1 łyżce cukru białego i trzcinowego
3 łyżki wody
Wydrylowane wiśnie przekroić na połówki, przełożyć na patelnię, podlać wodą i podsypać cukrem. Podsmażać do otrzymania gęstego i i smacznego soku - 10 może 15 minut. Zestawić z gazu.
Masa:
100 g cukru brązowego
1 jajko i 2 żółtka
300 ml śmietany kremówki - ja dałam 36%
W misce utrzeć jajko, żółtka i cukier. W rondelku podgrzać śmietanę niemal do wrzenia, wlać do kogla-mogla cały czas mieszając. Odstawić na bok.
Foremki do babeczek (12 szt) i 1 formę do tarty wykleić ciastem (wałkowałam to na tartę).
Podpiekać 10-15 minut w 180 st.
Następnie nałożyć na podpieczone ciasto same wiśnie - tj. bez sosu!, zalać kremem śmietanowo-jajecznym. Piec następne 30 minut.
Podawać po lekkim przestudzeniu polane sosem z pieczenia wiśni.
czwartek, 5 lipca 2012
Truskawkowy shot i jello shot
Truskawkowy shot
Składniki:25 g cukru
400 g truskawek - mrożonych!
50 g soku z cytryny
50 g zimnej, niegazowanej wody mineralnej
200 g wódki
Do wysokiego naczynia wsypać cukier i mrożone truskawki - zmiksować.
Dodać sok z cytryny, wodę i wódkę, wymieszać
Przelać do karafki lub do butelki. Schłodzić w lodówce bądź zamrażalniku.

Shoty cudnie wyglądają w kieliszkach o grubej podstawie.
Takim truskawkowym - jak powyższy - poczęstowano mnie kiedyś na imprezie - na wejściu.
Boskie.
Jello shot
Typowo amerykański drink, w którym połowę wody z przepisu na galaretkę owocową zastępuje się wódka lub rumem. Jello shoty zamraża się w małych jednorazowych kubeczkach. Kolor i smak zależny od fantazji przygotowującego.A! Dla wegan można zamiast galaretki owocowej użyć agar- agar i soku.
Proporcje:
1 galaretka
1 szklanka wrzącej wody
1 szklanka wódki (można próbować zmieniać proporcje np.: 3/4 wódki i 1/4 Blue curacao)
Mi spodobała się galaretka niebieska ;)
wtorek, 3 lipca 2012
Zupa jagodowa
Nie pamiętam kiedy ostatni raz zupkę taką jadłam sama.
W dzieciństwie? Na pewno.
W dzieciństwie? Na pewno.
U babci.
Latem.
Latem.
Jagody zbierało się w pobliskim lesie. Na pierogi obowiązkowo, do zupy - czasami.
Dzisiaj przeglądając elektroniczną wersję Najnowszej kuchni warszawskiej przepis zobaczyłam i ... od razu pomyślałam, że to dobry pomysł na dzisiejszy szybki obiad.
Oryginalny przepis z Najnowszej
kuchni warszawskiej
Kwartę jagód obmywa się i nastawia dolewając tylko tyle wody,
aby zwilżyć jagody.
Gdy się zagotować mają dorzuca się trochę cynamonu i dość
sporo cukru. Potem zaprawia łyżką kartoflanej mąki i dolewa szklankę czerwonego
wina i jeszcze raz zagotowuje. Zamiast wina niektórzy zaprawiają kwaterką śmietany.
Do zupy tej dosmaża się grzanki. Można jeść na zimno i na gorąco.
Zupa jagodowa - w wersji współczesnej
Na lekko. Na upały. Dla dzieci. Dla odmiany – bo na słodko.
jagody - miseczka - w wersji uproszczonej można wykorzystać jagody ze
słoika albo mrożone
1-2 łyżki cukru
szczypta cynamonu - niekoniecznie
1 łyżka mąki ziemniaczanej
woda (najlepsza mineralna lub oligoceńska lub … po prostu
dobra woda ) - 1 litr
Jagody ugotowałam w 1l wody mineralnej - jak na kompot (3 minuty), dosłodziłam odrobinę cukrem, dorzuciłam
cynamonu. Przecedziłam. Jagodowy wywar zaciągnęłam kisielkiem czyli rozmieszaną
mąką kartoflaną (1 łyżka) z zimną wodą (pół szklanki). Jak? Proste - mąkę ziemniaczaną wymieszaną z wodą należy wlewać stale mieszając do
gotującego się wywaru owocowego - do momentu aż ten zgęstnieje. Nie będzie to dokładnie konsystencja kisielu, raczej coś zbliżonego bardziej delikatnego - jak na zdjęciu z garnuszkiem.
Do zupy pasuje makaron. Mogą też być płatki ryżowe. A dla Julci: starte na tarce jabłuszko - mała cząstka.
Do zupy pasuje makaron. Mogą też być płatki ryżowe. A dla Julci: starte na tarce jabłuszko - mała cząstka.
Można zabielić zupę jagodową słodką
kremówką lub zamienić kremówkę na bitą śmietanę i takim keksem udekorować zupę
przed podaniem jej na stół.
W każdym przypadku - nawet największe niejadki zajadają się jagodowa zupką :) Ważne jednak aby dokładnie przecedzić owocowy wywar tak, by nie pływały w nim maleńkie jagodowe pestki.
Powodzenia!
Powodzenia!
Etykiety: Jagody, Kuchnia polska, Zupy
poniedziałek, 2 lipca 2012
Kruche babeczki z jagodowym kremem
Przepis przeleżał niewypróbowany ładnych parę lat.
Wreszcie nadeszła okazja aby się przekonać, czy intuicja prawidłowo podpowiadała mi, że bedzie z tego coś niezwykłego, coś warte wypróbowania, odnotowania i wreszcie powrotów.
A więc: Tak. Zdecydowanie i z czystym sercem babeczki polecam.
Pracy jest przy nich niewiele, efekt wizualny - cudowny, smak spodu - bardzo ciekawy.
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym przepisu odrobinkę nie pozmieniała ;)
Spód:
Na początku rozgnieść ciasteczka, robiłam to partiami :
ciasteczka włożyłam do grubszego, foliowego woreczka, następnie rozgniotłam je - lekko ugniatając rękami woreczek (jest to bardzo łatwe i szybkie - niestety ciasteczka nie rozgniatają się na jednakowe okruszki) dlatego: połączyłam je z roztopionym masłem, miodem i orzechami, odrobinę mieszałam w mikserze - następnie rozdrobniłam idealnie używając przystawki do mielenia.
Tak otrzymaną masą wyłożyłam dna papierowych foremek do muffinek (te uprzednio poukładałam na blaszce do pieczenia muffinek).
Podpiekałam 12 minut w temp. 170 st bez termoobiegu.
Wyjełam z piekarnika - zostawiłam do ostudzenia.
Krem:
Jeśli nie mamy soku z jagód - na patelnię wysypujemy garść świeżych jagód, rozgniatamy je widelcem, następnie dodajemy 50 ml wody źródlanej - wszystko podgrzewamy do otrzymania lekko zgęstniałego soku - około 10 minut.
W mikserze ucieramy serek z cukrem pudrem, na koniec dolewamy odcedzony przez sitko jagodowy sok z patelni.
Wystudzone babeczki dekorujemy serową masą i kilkoma świeżymy jagodami. Jeśli babeczki nie będą podane do natychmiastowego spożycia - masę serową bezwzględnie trzymamy w lodówce!
Nakładamy ją bezpośrednio przed spożyciem.
Do nakładania masy użyłam specjalnych wyciskarek do kremów z Tchibo.
Uwaga: w oryginale serka użyto aż! 750 g. Dla mnie to niewyobrażalna ilość - tak cenowo, jak i ilościowo do zjedzenia ;) Moje 50 gram wystarczy w zupełności, aby każdą babeczkę przyozdobić ilością odpowiadającą 2 łyżeczkom kremu.
Wreszcie nadeszła okazja aby się przekonać, czy intuicja prawidłowo podpowiadała mi, że bedzie z tego coś niezwykłego, coś warte wypróbowania, odnotowania i wreszcie powrotów.
A więc: Tak. Zdecydowanie i z czystym sercem babeczki polecam.
Pracy jest przy nich niewiele, efekt wizualny - cudowny, smak spodu - bardzo ciekawy.
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym przepisu odrobinkę nie pozmieniała ;)
Kruche babeczki z jagodowym kremem
Na spód:
2 opakowania po 100g ciasteczek maślanych (np. Leibniz ) - otrzymałam 18 babeczek
120 g rozpuszczonego masła
1 łyżeczka zmielonych orzechów włoskich lub migdałów
5 łyżek płynnego miodu
Na krem:
serek mascarpone - 50 g (1 opakowanie)
sok z jagód (50 ml) - z kompotu lub z braku kompotu z garści świeżych jagód
2 łyżki cukru pudru
+ świeże jagody do dekoracji
Dodatkowo: papierowe foremki do muffinek + specjalna blacha do pieczenia muffinek
Spód:
Na początku rozgnieść ciasteczka, robiłam to partiami :
ciasteczka włożyłam do grubszego, foliowego woreczka, następnie rozgniotłam je - lekko ugniatając rękami woreczek (jest to bardzo łatwe i szybkie - niestety ciasteczka nie rozgniatają się na jednakowe okruszki) dlatego: połączyłam je z roztopionym masłem, miodem i orzechami, odrobinę mieszałam w mikserze - następnie rozdrobniłam idealnie używając przystawki do mielenia.
Tak otrzymaną masą wyłożyłam dna papierowych foremek do muffinek (te uprzednio poukładałam na blaszce do pieczenia muffinek).
Podpiekałam 12 minut w temp. 170 st bez termoobiegu.
Wyjełam z piekarnika - zostawiłam do ostudzenia.
Krem:
Jeśli nie mamy soku z jagód - na patelnię wysypujemy garść świeżych jagód, rozgniatamy je widelcem, następnie dodajemy 50 ml wody źródlanej - wszystko podgrzewamy do otrzymania lekko zgęstniałego soku - około 10 minut.
W mikserze ucieramy serek z cukrem pudrem, na koniec dolewamy odcedzony przez sitko jagodowy sok z patelni.
Wystudzone babeczki dekorujemy serową masą i kilkoma świeżymy jagodami. Jeśli babeczki nie będą podane do natychmiastowego spożycia - masę serową bezwzględnie trzymamy w lodówce!
Nakładamy ją bezpośrednio przed spożyciem.
Do nakładania masy użyłam specjalnych wyciskarek do kremów z Tchibo.
Uwaga: w oryginale serka użyto aż! 750 g. Dla mnie to niewyobrażalna ilość - tak cenowo, jak i ilościowo do zjedzenia ;) Moje 50 gram wystarczy w zupełności, aby każdą babeczkę przyozdobić ilością odpowiadającą 2 łyżeczkom kremu.
Etykiety: Ciasteczka, Jagody











