poniedziałek, 28 marca 2011

Carpe diem

W weekend byliśmy z wizytą w u babć. Niestety pogoda nas nie rozpieszczała - termometr pokazywał 2, w porywach  6 stopni. Po powrocie do domu - pogoda  zdecydowanie stała się bardziej przyjazna, ale to wciąż nie jest TO. Przedsmak tego, co za kilka tygodni nastanie, już miałyśmy :) W ferie urokliwie przywitało na wieczne miasto skąpane w wiosennym słońcu. Jak zwykle - pełne turystów. I nieodmiennie zachwycające.

Dzisiaj, na spacerze, szukałam z Julą oznak prawdziwej wiosny i udało nam się wypatrzyć krokusy i przebiśniegi. Wszystko cudnie skąpane w ostrym słońcu. I mimo chłodnego wiatru bardzo się z tego spaceru cieszyłyśmy.

Takie szczęśliwe chwile, zamknięte w bańkach wspomnień.

Zapamiętane.









Moje Carpe diem to również chwile nad filiżanką kawy. Zamykam dłonie wokół porcelanowej kruchości i ... czuję chwilę. Rano o poranku albo w południe kiedy bywam już zmęczona, albo wieczorem dla samej radości jej picia.





środa, 23 marca 2011

Lasagne trójwarstwowa

Prawie klasyczna, no ale  p r a w i e  robi wielką różnicę ;)

Powiedzie sami jak to jest, że jednego dnia mięso mielone  z szynki (podsmażone i doprawione jak trzeba do spaghetti bolognese) nie znajduje amatorów, a na drugi dzień wykorzystane do lasagne (no bo przecież nie wyrzucę pierwszego gatunku szynki mielonej) jest zajadane ze smakiem? Nic dodać nic ująć.

To jedna z wielkich niewiadomych jakie na matkę/ojca czyhają w życiu, na które nijak nie jesteśmy w stanie się przygotować. Nie ma na to wpływu ukończenie studiów i iluś-set kursów podyplomowych. Dzieci nas nieustannie zaskakują i jest to niepodważalny fakt :)

Wypatrzyłam w Tesco płaty do lasagne marki Tesco i ..  na prawdę. nie trafiłam od dłuższego czasu na równie smaczne, a co ważniejsze - w składzie czysto wegańskie ciasto.


Tak więc potrzebujemy:

1 paczkę makaronu lasagne (marki Tesco - 2,49 zł/szt
1/2 opakowania zagęszczonego soku pomidorowego (np. Tomatera)
pół kilo mięsa mielonego (łopatka, szynka lub inne ulubione)
2 małe - młode cukinie
1 kulka mozzareli z zalewy 

Przyprawy: oliwa z oliwek, 50 g masła, 2 łyżki mąki , sól, pieprz, rozmaryn, majeranek

Dodatkowo: żaroodporne naczynie, odrobina zimnej wody mineralnej

Makaron gotować partiami w osolonej wodzie z dodatkiem łyżki oliwy  (przez 10 minut każdą wrzucaną partię).

Mięso podsmażyć na patelni na oliwie, doprawić solą i pieprzem oraz podsypać ziołami ( u mnie rozmaryn i majeranek w ilościach około 1 łyżeczki każde). Mięso zalać pomidorowym sosem chwilkę jeszcze przesmażając. Odstawić.

Cukinie umyć, pokroić na plasterki, posolić.

Na osobnej patelni roztopić masło, dosypać mąki - przesmażyć do chwili gdy mąka zacznie puszczać śmieszne bąbelki.  W tym momencie podlać zimną ( najlepiej mineralną niegazowaną) wodą i intensywnie mieszać aby nie powstały zgrubienia. Nie jest to  klasyczna wersja znanego wszem sosu beszamelowego, ale taki robię od zawsze tj. od momentu gdy mam bezmleczne dziecko.

Dno żaroodpornego naczynia skropić oliwą. Wyłożyć pierwsze płaty makaronu. Na makaronie rozłożyć plasterki cukinii - zalać beszamelem. Pokryć makaronem. Wyłożyć mielone mięso. Na nie znów płaty makaronu. Wierzchnią - ostatnia warstwę stanowi cukinia, potem beszamel i deszcz kropli oliwy z oliwek.
Piekarnik rozgrzany do 190 stopni czeka na zapiekankę. Wkładamy doń lasagne, pieczemy około 25 minut. Pod koniec rozkładamy na górze rozerwany palcami ser i zapiekamy kolejne 10 minut.

Podajemy od razu jeszcze gorące.




Etykiety:

poniedziałek, 21 marca 2011

Tosty ze szpinakiem

Dzisiaj pierwszy dzień wiosny. 
Ma być wiosennie, zielono, czemu więc nie ... szpinakowo? ;)


Tosty przygotowuje się nadzwyczaj szybko, a co najważniejsze są lubianą przez dzieci formą śniadań/kolacji. Niestety, to lubienie nie zawsze idzie w parze z tym co w tostach zamieścić można.

A nie można na przykład:
a. żółtego sera  (koniecznie dać trzeba mozzarelę z kulek w zalewie)
b. szynki ekologicznej tylko najzwyklejszą - konserwową ( i koniecznie cieniutko pokrojoną)
c. pod żadnym pozorem pieczarek
d. szpinaku (bo to chyba mama zwariowała)

No wiec mama zwariowała i na wiosnę szpinak dała.

Zielono? Jest.
Wiosennie? Jak najbardziej :)
A czy pysznie? Ależ oczywiście!



Jak do tego dojść?
Przepis nie jest trudny, niemniej zajmuje nieco ponad godzinę.
  

Szpinak ( liściasty) płuczemy i gotujemy w osolonym wrzątku (max 3 minuty - do zmiękczenia liści). Odcedzamy na sitku, przekładamy do żaroodpornego naczynia z dnem polanym odrobiną oliwy z oliwek.

Szpinak posypujemy talarkami pociętego ząbka czosnku. Rozrywamy palcami połowę małej kulki mozzareli i naczynie wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni (z termoobiegiem). Pieczemy do rozpuszczenia się sera.

Można oczywiście szpinak zrobić dzień wcześniej, tak aby mieć pod ręką podczas przygotowywania śniadania.

Po ostudzeniu można taką szpinakową porcją nafaszerować dwa pszenne tosty i ... gotowe. Smacznego!

Etykiety: ,

czwartek, 17 marca 2011

Słodkie mini babeczki

A miało być wiosennie, pięknie i spacerowo. No ale ... jest jak jest.

Przepis podaję za Joanną - jej mini babeczki nasączone pomarańczowym ponczem będą dziś dla mnie osłodą pochmurno-wietrznej aury za oknem.

Ciasto:
1/2 kostki miękkiego masła
1/2 szklanki cukru
1 szklanka mąki
1 łyżka ziemniaczanej
3 jajka
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
skórka otarta z 1/2 pomarańczy




Poncz:
1 soczysta pomarańcza - ma dać prawię pełną filiżankę soku
1/2 soku z cytryny
1 łyżeczka cukru pudru

A do dekoracji np.:  bita śmietana i owoce lub ulubiona słodka polewa lub dżem.





Masło lub margarynę utrzeć z cukrem i z jajkami, dodać mąkę z proszkiem. Dokładnie wymieszać.
Nakładać łyżeczką do foremek mufinkowych i piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, do czasu aż będą jasnozłote. U mnie czas ten wyniósł około 30 minut.

Kiedy babeczki się pieką, mamy czas aby wycisnąć sok z pomarańczy i z połówki cytryny, wymieszać z cukrem pudrem i odstawić na bok. Babeczki po wyjęciu z piekarnika nasączać jeszcze gorące. Udekorować lub nie w/g uznania.

Etykiety: