piątek, 26 października 2012

Hummus po polsku czyli pasta z grochu

Wegański hummus na grochu.

Składniki:

100g ugotowanego do miękkości grochu łuskanego

2 łyżeczki  tahini (pasty sezamowej) lub innej pasty z ulubionych orzechów
(ja ostatnio odkryłam świetną pastę składająca się z mieszaniny 4 orzechów: ziemnych, laskowych migdałów i nerkowca niemieckiej firmy Rapunzele - polecam spróbować)

oliwa z oliwek 2-3 łyżki  
sok z 1 cytryny
sól morska, niekoniecznie gruboziarnista - szczypta lub dwie
Składniki zmiksować na idealnie gładką masę. Pastę podawać  na pieczywie.


Mi osobiście  pasta z grochu najlepiej smakuje  na ciepłym chlebku indyjskim, polana kroplami oliwy.
W domowych warunkach posypałam pastę czarnym sezamem i oprószyłam świeżo mieloną papryczką chili. Do zdjęć wybrałam wersję bez oliwy, do konsumpcji - oliwa bezwzględnie ;) Pyszne.


Etykiety: ,

wtorek, 23 października 2012

Urzekająca zupa dyniowa z mleczkiem kokosowym

Kolejna propozycja w  dyniowym weekendzie Bei, czyli:

Delikatna zupa dyniowa z mleczkiem kokosowym
 bardzo prosta, proste składniki


Składniki:
pół dyni piżmowej
garść marchewek typu baby carrots (lub 1 mniejsza marchewka karotka)

1 litr wywaru mięsnego (uwaga: NIE ROSÓŁ)
1 łyżeczka miodu leśnego
1 opakowanie mleczka kokosowego (250 ml)

Dodatkowo: odrobina podprażonych na suchej patelni płatków migdałów

Mięsny wywar przygotowujemy na dowolnym mięsie - ja preferuję kurczaka. Wraz z nim, wrzucam do wody 2 łyżeczki soli, kilka kulek ziela angielskiego, 1 liść kapusty, odrobinę mielonego pieprzu oraz sporą garść mrożonej zieleniny - selera i pietruszki, a całość gotuję do miękkości mięsa - w szybkowarze zajmuje mi to 20 minut, sposobem tradycyjnym min. 1 godzinę. Otrzymuje 2  (niekiedy 2,5) litry wywaru. Można go zamrozić lub dalej gotować na nim ulubione zupy (po przecedzeniu przez sito rzecz jasna).

Do tak przygotowanego - lekko posolonego, wywaru mięsnego dodać pokrojoną na mniejsze części dynię (bez skóry) i marchewki. Gotować do miękkości marchewki - około 15-20 minut. Dynia - zacznie rozpadać się wcześniej  i dobrze. Dosłodzić zupkę łyżeczką miodu. Gdy marchewka jest już miękka dolać mleczko kokosowe i zagotować. Zdjąć garnek z gazu. Zmiksować warzywa.
Zupę podawać na ciepło, ozdobioną płatkami migdałów.


Krem ma urzekający lekko pastelowy odcień żółtego. Zniewala słodyczą piżmowej dyni oraz dodatkiem miodu. Całości dopełnia egzotyczny posmak mleczka kokosowego.
Smacznego :)

Etykiety: ,

poniedziałek, 22 października 2012

Kruche ciasteczka z dyniowym musem

Tegoroczna propozycja w dyniowej zabawie Bei.
Kruche ciasteczka z dyniowym musem
oryginał stad

Składniki na ciasto:
75g masła orzechowego (lub zamiennie 50 g masła i 25 g ekologicznej pasty z orzechów  - ta w przeciwieństwie do masła orzechowego nie zawiera soli)
120 g mąki
1 łyżka cukru pudru
1 łyżka zimnej wody mineralnej
1 łyżeczka śmietany 18%



Składniki zagnieść jak na każde ciasto kruche. Ciasto wałkować i wykrawać szklanką bądź wykleić nim papierowe foremki do babeczek. Piec 20 minut w 170st. bez termoobiegu.
Pozostawić do ostygnięcia, a w tym czasie przygotować mus dyniowy.

Mus dyniowy:
szklanka upieczonej dyni
1 łyżka śmietany kremówki
sok z połówki pomarańczy

Składniki zmiksować na jednolitą masę, musem udekorować ciasteczka tuż przed podaniem. Nie pozostawiać ich długo - mus jest mokry i ciasto zrobi się nieapetyczne.

Etykiety: ,

wtorek, 16 października 2012

Śliwkowo-jabłkowe crumble

Jesienią  dzieci się nudzą.Ale nie tylko. Dorośli także. I czasami te jesienne nudy przekładają na twórczą pracę ;) W połowie września w Warszawie, w salonie wystawowym Miele, odbyła się kolejna edycja Fotokulinariów. Na zajęcia przybyli tłumnie miłośnicy dobrego smaku i fotografii, w tym ja ;)
Zabawa była przednia, choć czas dokładnie wypełniały zajęcia praktyczne. Pod bacznym okiem mistrza - Leszka Szurkowskiego - uczono nas się tajników poprawnego oświetlania potraw, używania bezcieniowego stołu, zwyczajnej foli aluminiowej lub torebki śniadaniowej, do uzyskania zdjęć idealnych.
I jak to bywa dzień upłynął bardzo szybko. Poznałam fajnych ludzi i ich kulinarne blogi. A w trakcie zajęć, delektowaliśmy się potrawami przygotowywanymi na bieżąco przez Małgosię. Mogłam też zapoznać się i co ważniejsze - skorzystać z  najnowszych produktów firmy Miele,  w tym np. zrobić wspaniałą kawę z ekspresu ;)
Co zapamiętałam najbardziej ? - pyszną kawę rzecz jasna, "zabawki" Nikona i fantastyczne crumble Małgosi.






Na crumble zapraszam więc dziś - do siebie.
Bardzo proste, szybkie, urzekające poczęstowanych.


Śliwkowo-jabłkowe crumble.

oryginał stąd: http://illucucina.blogspot.com/

1 kg jabłek (szara lub złota reneta albo inne kwaskowe)
0,5 kg śliwek (węgierek poza powidłami nie lubię i szczerze polecam wypróbować inne odmiany)
125 g masła
1,5 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru trzcinowego
1 łyżeczka cynamonu
Ponadto: dodatkowa łyżka lub dwie cukru trzcinowego, 1/2 łyżeczki cynamonu oraz łyżeczka masła (do wysmarowania formy)


Jabłka obrać ze skóry, usunąć gniazda nasienne, sam  miąższ pokroić w niezbyt drobną kostkę.
Śliwki umyć usunąć pestki, przekroić na pół  (dla małych śliwek) lub na ćwiartki - w przypadku większych.
Masło, cynamon, cukier i mąkę zagnieść na kruszonkę (powinna się lekko kleić) - robiłam to w KA na minimalnych obrotach.
Blachę nasmarować masłem (można posypać ciut bułką tartą lub kaszką manną ale to niekoniecznie).
Na blachę wyłożyć jabłka i śliwki - przemieszane ze sobą. Posypać odrobiną cukru trzcinowego - łyżka lub dwie (i cynamonem - pół łyżeczki - oczywiście jeśli ktoś lubi).
Owoce pokryć równo kruszonką.

Blachę włożyć do piekarnika nagrzanego na 180 stopni (bez termoobiegu). Piec do zrumienienia się kruszonki  (około 30 min.), pod koniec sprawdzić czy jabłka są miękkie - najczęściej powiadomi nas o tym urzekający zapach wydostający się z piekarnika.  Jeśli jednak kruszonka jest ślicznie podpieczona, a jabłka (lub śliwki) nadal twarde - należy  zostawić crumble w skręconym piekarniku, aby spokojnie doszło.

Crumble należy koniecznie jeść jeszcze ciepłe, choć można je podawać dla urozmaicenia np. z lodami waniliowymi.

Etykiety: , ,

sobota, 6 października 2012

Klasyczne brownie

Przepis Nigelli wzięty z bloga Kuchenne czary-mary.
Dorosłym zasmakuje, dzieciom z uwagi na śmieszne połączenie słodkiego ze słonym - niekoniecznie.
Jednak uważam, że i tak warto - choć raz  - wypróbować  ten przepis i upiec brownie za angielską boginią ;)


Klasyczne brownie w/g Nigelli
  • 200 g masła
  • 2 tabliczki (200 g) gorzkiej czekolady - połamanej na kostki
  • 3 jajka
  • 400 g cukru pudru
  • 150g mąki
  • 1 łyżeczka soli - spokojnie można dać tylko pół
  • opcjonalnie: 100 g orzechów np. piniowych choć ostrzegam - są bardzo drogie

Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Blachę (małą) wysmarować odrobinką masła i wyłożyć papierem do pieczenia.

W małym garnuszku rozpuścić masło. Następnie dodać kostki czekolady - wymieszać do uzyskania jednolitej masy - bez grudek czekolady. Zostawić do ostygnięcia.

W mikserze roztrzepać jajka, ja następnie utarłam je na puch - choć to niekonieczne. Dodać cukier puder i sól. Wymieszać, dadać mąkę - także wymieszać.

Na końcu dodać przestudzone masło z czekoladą. Wszystkie składniki znów wymieszać. Teraz można by dodać orzechy - jeśli ktoś ma taką fantazję.

Ciasto wyłożyć ciasto na blachę. Piec równo 25 minut!

Wystudzić, pokroić na kawałki. Częstować :)
Niesamowity, cieply brąz tego ciasta cudnie pasuje do jesiennej aury za oknem. I do jesiennych  kasztanów ;)

środa, 3 października 2012

Pasta z białego sera. Z ziołami.

Biały ser, odrobina świeżych ziół (mięta, bazylia) do tego sól morska i  szczypta chili - wszystko razem zmiksować. 

Pomysł zapożyczony. I tylko . . . brakowało mi czegoś - jakiegoś smaku. Po głowie chodziła pasta tahini - której jednak nie miałam. Mimo to, wyszło fajnie i niebanalnie.

Etykiety: