czwartek, 30 lipca 2009

Pleśniak Bożenki

Po skosztowaniu nie mogłam się oprzeć i wydębiłam przepis. Z wyglądu ciasto Bożenki mało przypominało klasyczny pleśniak (bez kakao i agrestu), za to w smaku było rewelacyjne.



Składniki:

3 szklanki przesianej mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
1 margaryna (Kasia)
4 jajka (żółtka i białka osobno)
cukier waniliowy, pół szklanki cukru
pół słoiczka kwaśnego dżemu lub powideł
owoce (agrest, lub jabłka) - ja zamiast owoców dałam kwaskowaty przecier z moreli mojej babci i kwaskowaty dżem z porzeczek - wymieszane pół na pół

szczypta soli


Mąkę połączyć z proszkiem. Dodać pokrojoną na kawałki Kasię i wyrabiać rękami aż ciasto zacznie się lekko kleić. Dołożyć cukier, cukier waniliowy, żółtka - wyrobić. Ciasto ładnie odchodzi od ręki.

Podzielić je na2 części; jedną wylepić małą blachę do pieczenia (wyłożoną papierem), drugą część pozostawić do starcia.

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli.

Ciasto na blasze wysmarować dżemem, na dżem wyłożyć owoce. Owoce przykryć białkiem, na to zetrzeć na tarce drugą połówkę ciasta.

Piec w temperaturze 170 st. Wstawiamy do gorącego piekarnika. Czas pieczenia około 40 minut.


Ciasto lepiej smakuje drugiego dnia. Świetne więc do przygotowania z wyprzedzeniem :)

Etykiety:

poniedziałek, 27 lipca 2009

Delikatna jak mgiełka


Julcia rośnie. Nadal jest rozkosznie słodka i taka spokojna. Pewnie gdyby nie to, że trzymam bezmleczną dietę, zajadałabym się w tym roku truskawkami. A tak - pomarzyć mi tylko przyszło o truskawkowym świecie.


Dla tych co mogą jeść i truskawki i mleko - polecam pyszny krem truskawkowy (z forum cincin):
    0,5 kg truskawek 
    1 opakowanie śmietanki kremówki 
    1 galaretka truskawkowa 
    2 łyżki cukru (niekoniecznie)
Galaretkę rozpuścić 1 szklance gorącej wody, wystudzić nie dopuszczając do ścięcia. Truskawki zmiksować (można miksować również te zamrożone). 


Śmietankę ubić mikserem na sztywno z dodatkiem cukru lub bez niego. Na koniec wymieszać delikatnie truskawki z ubitą śmietaną i wlać galaretkę. Przełożyć do małych pucharków udekorować w/g uznania. Krem z powodzeniem można wykorzystać jako masę do tortów.


    Etykiety:

    piątek, 24 lipca 2009

    Tarta mocno cytrynowa

    Kolejny sprawdzony i pyszny przepis z wielkiej skarbnicy tart autorstwa Sarah Banbery:

    Ciasto:
    • 175 g mąki pszennej
    • 1 łyżka cukru pudru
    • szczypta soli (nie daję)
    • 100 g schłodzonego masła
    • 1 żółtko
    • zimna woda - 2 łyżeczki

    Farsz:
    • 2 duże jajka
    • 75 g cukru
    • 100g masła
    • sok z 1,5 lub 2 cytryn (120 ml)

    Do przybrania: jagody lub BORÓWKI, cukier puder, skórka z cytryny

    Na początku przygotowujemy farsz cytrynowy: w żaroodpornej misce roztrzepać (trzepaczką) jajka i cukier. Przełożyć miskę na garnek z wrzącą wodą dodać masło (pocięte na kawałki) i sok wyciśnięty z cytryn. Utrzeć na gładką masę. Dalej ucierać aż masa zgęstnieje (ok. 10 minut).
    Zdjąć z ognia, wystudzić, przykryć i odstawić na bok.

    Ciasto zagnieść z podanych składników w następującej kolejności: mąka, cukier, sól + masło, ucieramy w malakserze lub ręcznie w misce do momentu gdy powstaną "zacierki". Następnie trzeba dodać żółtko i odrobinę wody (dosłownie na dnie szklanki - będzie tego na oko jakieś 2 łyżeczki). Zagnieść.

    Ciasto wyłożyć na blat oprószony mąką i rozwałkować w okrąg o średnicy większej niż forma do pieczenia (ja użyłam formy o średnicy 24cm - w oryginale radzą użyć mniejszą czyli 22 cm lub formę prostokątną 33x10 cm). Ciasto ostrożnie przełożyć do formy i dokładnie wypełnić wnętrze i brzegi. Nadmiar ciasta na krawędziach usunąć (nożem). Ciasto włożyć do lodówki na 30 minut. Ostatnio udoskonaliłam wałkowanie kruchego ciasta i niezawodny i dużo prostszy sposób niż przed chwilą opisany sposób podaję tutaj :)

    Rozgrzać piekarnik do 190 st. Piec tartę (obciążoną fasolkami do pieczenia - ja z lenistwa nie daję a tarta wcale się nie wybrzusza) 15 minut po czym usunąć fasolki i piec kolejne 10 -15 minut.

    Ciasto wyjąc z piekarnika i całkowicie ostudzić. Na ciasto wyłożyć krem cytrynowy i przybrać borówkami. Posypać całość dekoracyjnie cukrem pudrem i startą skórką cytrynową.

    Mnie w tej tarcie urzekł pyszny krem, a co najważniejsze - zrobiony bez użycia grama śmietany kremówki :)

    Na zdjęciu tarta z borówkami, sesja późniejsza.
    IMO borówki w tej tarcie są o niebo lepsze od jagód.

    Etykiety: ,

    czwartek, 16 lipca 2009

    Kurczak z brytfanki ze śliwkami

    Dla 4 osób, bardzo proste:

    1 kurczak - lub dowolne części kurczaka w porcji dla 4 osób
    2-3 twarde, kwaskowe jabłka
    7-8
    twardych śliwek, bez pestek- przekrojonych na pół
    1 młoda cebula

    Przyprawy: garść majeranku, sól,
    słodka papryka, oliwa lub olej z pestek winogron


    Kurczaka myjemy, obcinamy nielubiane części (kuper, wystającą skórę itp.). Smarujemy solą i papryką (wewnątrz i na zewnątrz). Jabłko i cebulę obieramy ze skóry i kroimy na cząstki, nadziewamy nimi wnętrze kurczaka. Pozostałe: jabłka, cebulkę (obrane) i śliwki układamy dookoła kurczaka - całość polewamy oliwą, posypujemy majerankiem i papryką (ja używam słodkiej, ale ostra papryka też będzie wyśmienita).

    Zapiekamy w brytfance w temp.170 st. około 1h uważając, aby mięso się nie przypaliło. Końcowe 10 minut można podpiec bez przykrycia - wówczas wierzch mięsa pięknie się przypiecze.

    Doskonałe do podania z chrupiącą bagietką lub jako danie obiadowe.
    Z racji użycia świeżych śliwek można robić wyłącznie w sezonie letnim.

    W wersji widocznej na zdjęciu są 4 podudzia i pół piersi z kurczaka pokrojonej na plastry jak bagietka - pod kątem. Mięso jest kruche i delikatne, sos smakuje lekko kwaskowo. Idealne. Dokładnie tak, jak miało być :)

    Etykiety:

    wtorek, 14 lipca 2009

    Karmimy się :)

    Mama nie jada mleka i produktów mlecznych, odstawiła kakao, świeże pomidory, cytrusy, ale ... karmienie July wynagradza wszelkie wyrzeczenia :)))



    sobota, 11 lipca 2009

    Zapiekane maliny


    Przepis z programu JACQUES PEPIN - DANIA NA SZYBKO (odc.23) Zamiast pokruszonych ciastek, zrobiłam kruszonkę.

    Składniki
    • 2 szklanki malin
    • ¼ szklanki cukru
    • 2 łyżki masła

    Kruszonka: 
    • 1/4 kostki masła 
    • pół filiżanki cukru
    • niepełna filiżanka mąki



    1. Z podanych składników zagnieść kruszonkę.

    2. Piekarnik rozgrzać do 190 stopni C.

    3. Maliny rozłożyć w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym masłem. Posypać cukrem, rozłożyć wiórki masła, na wierzch zetrzeć na tarce kruszonkę.

    4. Zapiekać przez 16-18 minut, aż wierzch ładnie się zrumieni. Podawać ciepłe, można udekorować śmietaną lub lodami.


    Przepis na malinowy deser w wykonaniu Jacques Pépin do obejrzenia na YouTube.

    Etykiety: ,

    niedziela, 5 lipca 2009

    Morska bryza


    Szum morskich fal, delikatne kołysanie, zapach ryb, piasek między palcami, kolorowy ręcznik rozłożony na plaży i słońce pobłyskujące w przymrużonych leniwie oczach. Złote plamki wakacji...

    Kto o nich nie marzy, nie czeka, nie tęskni?

    Mnie wakacyjny bakcyl dopadł znienacka. No bo kto, przy zdrowo-rozsądkowym podejściu do świata, przypuszcza że czytając magazyn o wnętrzach załapie się na wakacyjne odczucia?

    Mnie TO właśnie tak dopadło.

    Trzy domy marzeń, w trzech - jakże odległych - miejscach na ziemi. Pierwszy - w spalonym słońcem Maroko - z uwagi na klimat ma największe szanse na wywołanie w duszy tęsknoty.
    Drugi leży na południu Francji, u podnóża Pirenejów. Ten trzeci, unoszony jest gdzieś przez chłodne fale morza Północnego...

    Jakże się w nich nie zakochać i nie zatęsknić za letnią włóczęga?

    No więc, siedzę, tęsknię i zagryzam polskie gołąbki własnoręcznie robione. Ha!

    Etykiety:

    sobota, 4 lipca 2009

    Kruche ciasto z agrestem


    Kupiłam ostatnio agrest, bez konkretnego pomysłu na ciasto. Jedyne agrestowe jakie znam to pleśniak, ale kakao w mojej diecie jest wyeliminowane i ciasto odpadło.

    Na szczęście, przypomniałam sobie o przepisie na kruche ciasto z kwaśnymi owocami mojej sąsiadki (pani Ewy spod 35). Nie piekłam go chyba z 6 lat. Ciasto właśnie siedzi w piekarniku, a Julka póki co śpi :)

    1 kostka margaryny (Kasia)
    5 jaj
    2 szklanki mąki
    3 łyżeczki proszku do pieczenia
    cukier waniliowy

    1 szklanka cukru
    1 czerwony kisiel (proszek)
    owoce (rabarbar albo agrest)

    Margarynę, żółtka, mąkę z proszkiem i cukier waniliowy zagnieść. Ciasto będzie lekko lepkie i nie odchodzi od ręki.

    Podzielić je na 2 części. Jedną rozłożyć na blasze (palcami - cienka warstwa) drugą część włożyć w woreczku do zamrażalnika na 1 godz.

    Owoce przebrać, umyć. Kulki agrestu podzielić na połówki. Wyłożyć na ciasto.

    Białko ubić na sztywno, delikatnie ubijając wsypywać cukier i kisiel. Pianę wyłożyć na owoce.

    Wyjąc z zamrażalnika ciasto i zetrzeć je na tarce (grube oczka) na warstwę piany.

    Piec ok 45min w temp.170 st. Wstawiamy do gorącego piekarnika.


    Etykiety: ,

    piątek, 3 lipca 2009

    Letni chłodnik - powraca jak mantra


    Miasto spalone słońcem. Lepkie od potu ulicznych przechodniów. Już nikt nie sprzedaje wody z saturatora z sokiem malinowym. Modne są niepolskie knajpy, niepolskie potrawy, niepolskie smaki.

    - Coś bardzo lekkiego?

    - Proszę bardzo.

    Kolejny raz sezon na lato otwieram melonowym gazpacho. Soczysta brzoskwinia, pachnące słońcem pomidory i melon. To w sumie niezłe połączenie.