niedziela, 9 lutego 2014

Domowe sushi

Czy próbowaliście kiedyś sushi z omletem? Ja bardzo lubię taką 'bezrybną' odmianę japońskiego przysmaku.  Co więcej, bawiąc się kolorami (w zależności od nastroju i humoru) często przygotowuje np. tylko żółte wypełnienie, tylko zielone, tylko czerwone.

Kolorowe sushi
Poniżej - najczęściej stosowane przeze mnie wypełnienia:
żółte (omlet, marynowana rzodkiew), 
zielone (ogórek, sałata, wasabi), 
czerwone (papryka, surimi, serek).
 

Zaciekawiłam kogoś? 

Zachęcam do tworzenia własnych kompozycji. 


Etykiety:

sobota, 21 lipca 2012

Morszczuk w śmietanie z brokułami

To miało być szybkie, ale niepretensjonalne danie. Znów ryba westchnęłam w pierwszej chwili, ale ... ostatnio rybka ma wzięcie. Czemu więc nie spróbować? Małżonek zakupił piękne filety, ja w poszukiwaniu natchnienia przegoglałam ileś stron, by ostatecznie zdecydować się na ... własną inwencję.

Rezultat  przeszedł najśmielsze oczekiwania.

Morszczuk w śmietanie z brokułami

3 paczki mrożonych filetów z morszczuka

kilka różyczek brokułów
1 ząbek czosnku
koperek - 2 gałązki
sok z 1/2 cytryny
sól, pieprz
oliwa z oliwek na dno naczynia żaroodpornego

Na sos:
masło - kopiasta łyżka
mąka - 1 łyżka
woda
2 szczypty vegety
kubeczek śmietany 18%

Filety rozmrozić -ważne! - nie do końca, gdyż trudno je będzie solić i przekładać.
Dno naczynia żaroodpornego polewamy odrobiną oliwy, którą następnie rozsmarowujemy.
Filety posolić, przełożyć do naczynia w którym je zapieczemy Wierzch ryb skropić sokiem z cytryny, odrobinę popieprzyć.
Ząbek czosnku obrać, pokroić w wiórki. Ułożyć na filetach.
Koperek posiekać, posypać nim wierzch ryby.
Brokuły ułożyć po bokach naczynia.

Sos: masło roztopić w rondelku, zasypać mąką, energicznie wymieszać, zalewać pół szklanki zimnej wody  ciągle mieszając - powstanie delikatny sos przypominający beszamel. Wody w razie potrzeby można odrobinę dać więcej. Dodać 2 szczypty vegety, wlać śmietankę z kubeczka - wymieszać i całość zagotować.

Tak powstałym sosem zalać ryby - naczynie żaroodporne przykryte folią aluminiową wstawić do piekarnika (180 st). Piec około 40 minut - przed końcem sprawdzić czy ryby nie są surowe - wówczas stosownie wydłużyć czas pieczenia. Pod koniec pieczenia można usunąć folię. Podawać ze świeżym pieczywem, białym winem etc.




Etykiety:

wtorek, 17 lipca 2012

Pstrąg pieczony z masłem i cytryną


Tak przyrządzonego pstrąga serwuję obowiązkowo na wakacyjnych wyjazdach.
Jest to wersja podstawowa, a użyte składniki są dostępne chyba niezależnie od szerokości geograficznej


Pstrąg pieczony z masłem i cytryną

Do przyrządzenia potrzebne są:

Pstrągi. Wypatroszone, oczyszczone ryby bez głów - ilość: tyle pstrągów ile osób chcemy poczęstować. Najważniejsze jest, aby ryby były po prostu świeże ;)
1 cytryna
masło
sól morska (ale może być także zwyczajna - kamienna)
folia aluminiowa
piekarnik lub opiekacz

Rybę nacieramy solą z zewnątrz i wewnątrz. Do środka ryby wkładamy wiórki masła i 2 plasterki cytryny. Zawijamy w folię aluminiowa tak, aby brzegi zwiniętej folii założyć na górę (jak szkolne kanapki). Odstawiamy pstrągi na godzinkę, a następnie wkładamy do rozgrzanego piekarnika (170- 180 stopni) na 30-40 minut. Rybka pod koniec pieczenia wydziela wspaniały aromat, masełko się rozpuszcza, cytryna puszcza sok i całość jest po prostu przepyszna.

W wersji urozmaiconej można do środka dodać posiekany koperek - gałązkę, lub posiekaną pietruszkę. 

Uprzedzając ewentualne pytania - nie lubię dokładać czosnku, bo uważam, że świeża, upieczona ryba sama w sobie jest doskonała. 

Pstrągi podajemy do jedzenia natychmiast, przekładając każdą rybę wciąż w folii na duży talerz.
Ważne - nie należy folii usuwać, bo skórka ryby często do niej przylega i całość po prostu by się rozpadła. 
Do tego podajemy kromką pieczywa lub chrupiącej bagietki, które maczamy w powstałym sosie. Jeśli pstrąga chcemy podać później - należy usunąć cytrynę, aby gorycz ze skorki nie przeszła do sosu i ryby.
Polecam!

Etykiety: ,

niedziela, 15 kwietnia 2012

Terrina z łososia

Przepis pochodzi z "Wyśmienitej Kuchni Francuskiej" a natrafiłam  na niego tutaj.
Uzupełniłam o parę własnych modyfikacji, jak zwykle zresztą ;)
Przepis wart jest uwagi chociażby z powodu białek, na nadmiar których narzekamy po wielkanocnych wypiekach.



Terrina z łososia

  • 450 g mięsa łososia (bez ości i skóry)
  • 225-275 cienkich płatów łososia wędzonego
  • 2 białka
  • 1/4 łyżeczki soli i tyle samo białego pieprzu
  • szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 250 ml śmietany 36%
  • 55g (2 szklanki) liści szpinaku

plus - jednorazowa foremka aluminiowa 12x20 cm


Mięso łososia schłodzić 15 minut w zamrażalce. Po tym czasie pokroić je na drobniejsze części.
Foremkę z folii aluminiowej wyłożyć łososiem wędzonym.

W malakserze zmiksować na mus schłodzonego rybę.

Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli.
Kremówkę również ubić - uważając aby nie zrobić z niej masła :0) - czyli niezbyt długo.

Do musu z łososia delikatnie wmieszać białka i przyprawy, następnie dodać ubitą śmietanę i również delikatnie wymieszać.
 
 


Liście szpinaku rozdrobnić w malakserze. Dodać 1/3 masy rybnej i dokładnie wymieszać


Połową pozostałej masy rybnej wypełnić foremkę wyłożoną wędzonym łososiem. Wyrównać.

Wyłożyć masę szpinakową. Na koniec znowu masę rybną. foremkę przykryć podwójną warstwą folii aluminiowej.

Wstawić foremkę do większej brytfanki wypełnionej do połowy wrzątkiem. Piec w 170 stopniach około godziny lub dłużej (patyczek zanurzony w masie musi być suchy).


Ostudzić i schłodzić w lodówce przez minimum 12 godz.

Etykiety: , ,

piątek, 9 marca 2012

Flaczki z kalmarów

Czas temu mąż zaprosił mnie do pobliskiej kawiarni na kawę. Historia tego miejsca jest nader Ciekava. Zupełnie jak jej nazwa. Zlokalizowana na łączeniu dwóch bloków, dostępna wyłącznie po pokonaniu schodów. Latem bez słońca; zimą, jesienią i wiosną w porywach nieustannie chłodnego wiatru/ a może przeciągu przeciągu, który upodobał sobie właśnie ten punkt świata? Bez podjazdu dla dziecięcego wózeczka. Najpierw był tam sklep z artykułami żelaznymi, potem jakiś kolejny. Wszystko upadało. Potem długo nie było nic. Pewnego razu ktoś zakleił szybę szarym papierem i zaczął remont. Potem z remontu wyłoniła się "Ciekava". Byliśmy świeżo po rzymskich wakacjach; zaciekawieni weszliśmy do środka. Wnętrze z pomysłem, nie można zaprzeczyć - spodobał mi się zwłaszcza przepiękny żyrandol i regał z książkami. Jednak nie był to klimat włoskiej knajpki, gdzie gwarno, gdzie wpada się na pyszne cappucino, na chwilę, przejrzeć poranna prasę albo po prostu -  usłyszeć wypowiadane z niezmiennym ciepłem "buongiorno signorina". Kawiarnia próbowała zdobyć rozgłos - reklamując się w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych, rozrzucała do klatek ulotki. Jednak długo wydawało się, że nie będzie miała szansy utrzymać się, podobnie jak wiele innych tego typu przedsięwzięć. Jednak .... mimo upływu trzech lub może 4 lat, kawiarnia nadal istnieje, od czasu do czasu mąż zaprasza mnie tam na kawę. Ostatnia wizyta, od której rozpoczęłam tę opowieść zainspirowała mnie kulinarnie. W niedzielę skusiłam się w Ciekavej na zupę dnia czyli "Flaczki z kalmarów" i ... w domu ugotowałam to samo.  Jako, że dzisiaj piątek, zupa będzie dobrze wpisywać się w rybną tradycję.
Zapraszam.

Flaczki z kalmarów
mrożone kalmary
1 marchewka
1 mała pietruszka
i 1/4 selera  - mogą być z gotowania rosołu
1 litr klarownego bulionu (np. z rosołu)
majeranek, pieprze cayenne, pieprz czarny

Do wywaru zetrzeć na tarce o grubych oczkach warzywa (mogą być ugotowane wcześniej razem z bulionem). Kalmary - po rozmrożeniu - pociąć na paski, dodać do zupy -  gotować 20- 30 minut, 10 minut przed końcem doprawić majerankiem  (1 łyżeczka) i pieprzem cayenne (pół łyżeczki) oraz odrobiną świeżo mielonego czarnego. Podawać z natką pietruszki i grzankami.

W oryginale do zupy dodano również cebulkę.







Etykiety: ,

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Happy Xmas

Święta zbliżają się wielkimi krokami. Zbyt wielkimi. Nerwowo przerzucam w myślach listę brakujących prezentów, zakupów spożywczych... domowych prac. Piekę na gwałt dzieciom do szkoły ciasta na szkolne wigilie, dekoruję ciasteczka, dojrzewające pierniki.  Nie jestem mistrzynią cukierniczych ozdób, więc nasze ciasteczka są jakie są ;) Właściwie to miał powstać cudnej urody domek z piernika, bo kupiłam w przypływie natchnienia ( no, może raczej głupoty) szablon zawierający gotowe formy. Zamiast domku, który nie wyszedł gdyż ciasto (przepis stąd) okazało się nadzwyczaj kruche i łamliwe  - pozostały mi, doskonale leżące w dłoni, plastikowe nożyki do wycinania kształtów wszelakich. Ciasteczka są oczywiście zjadliwe, ale nie polecałabym ich nikomu.




Przedwczoraj małżonek kupił karpia. Urządziliśmy sobie nieziemską ucztę, w przeddzień prawdziwego karpiowego szaleństwa. Jestem fanką karpi od zawsze, cenię zwłaszcza te miejsca gdzie fantastyczny - aromatyczny tłuszcz miesza się z kawałkami wysmażonej skórki ;)

Wigilijny karp smażony:
  • 1 świeży karp - niezbyt duży
  • oliwa bezsmakowa lub olej z pestek winogron  do smażenia
  • mąką pszenna do obtoczenia ryby (garść lub dwie)
  • sól

Karpia oczyścić, zeskrobać łuski, podzielić na porcje -  te następnie dobrze wymyć pod zimną wodą.
Rybę delikatnie osuszyć, posolić, odstawić na moment.
W tym czasie na płaski talerzyk nasypać mąki, a na patelni rozgrzać tluszcz.
Karpia obtaczać w mące, smażyć do zrumienienia.

Podawać od razu -  gorący jest najpyszniejszy. Jeść nadzwyczaj uważnie, aby nie zadławić się ością.

Znawcy ryb pewnie nie pochwalą mojego sposobu jedzenia - palcami, ale cóż -  ja to uwielbiam  - i mam nieodparte wrażenie, że w ten sposób łatwiej jest te rybie ości wynajdywać :)

Kończę post
życząc wszystkim 
ciepłych i rodzinnych
Świąt Bożego Narodzenia
oraz
pysznych dań na wigilijnych stołach.

Etykiety: ,

niedziela, 18 grudnia 2011

Ryba po grecku

Klasyka. Bardzo prosta. Oczywiście zajmuje ważne miejsce wśród dań wigilijnych (patrz "12 potraw").
Przeze mnie uwielbiana wyłącznie na ciepło.

  • dorsz lub makrela ( mrożone filety w kostkach - 6 sztuk) + mąka do obtoczenia
  • warzywa: marchew 2 szt , pietruszka 1 szt, seler 1/2 średniej wielkości
  • oliwa, pieprz, sól sok z cytryny, 1 łyżka przecieru pomidorowego
  • żaroodporne naczynie do zapiekania

1. Rybę rozmrozić, skropić sokiem z cytryny, posolić, obtoczyć w mące. Obsmażyć na oleju z obu stron.

2. Warzywa zetrzeć na tarce na grubych oczkach, dusić około 10-15 minut na oliwie z solą i pieprzem - do smaku. U mnie 2 szczypty. Można warzywa podlać odrobiną wody  - aby się nie przypaliły, pod koniec dodać przecier pomidorowy.

3. W żaroodpornym naczyniu (dno skropione odrobiną  oliwy)  układać warstwami - warzywa, ryba, warzywa. Zapiekać w piekarniku ok. 30 minut.

Etykiety: ,

niedziela, 20 listopada 2011

Paella

Szymek zakochał się w Barcelonie. I w paelli.

Odkąd wrócił z tej męskiej wyprawy, domowe menu rozszerzyłam o obowiązkową paellę. Wprawdzie, jak twierdzi moje dziecko, u mnie smaczny jest tylko ryż, a w Barcelonie w paelli smaczne było "wszystko" - niemniej z zapałem reaguje na zapytanie "Dzisiaj paella?" :)


No więc, dzisiaj na śniadanie była paella.
Podana odświętnie i uroczyście, bo w końcu 12 lat to bardzo poważny wiek.

Paella - urodzinowa
dla dwóch osób

Przepis ściągnięty z pięknie wydanej przez Rzeczpospolitą książki pt.: "Kuchnia hiszpańska" - i jak zwykle dostosowany do domowych warunków. Wykonanie proste. A smak ryżu - idealny. :)

1 torebka ryżu długoziarnistego do gotowania (125g)
1 filet z mintaja lub paczka mrożonych owoców morza
garść mrożonego groszku
skrawek czerwonej papryki
1 cebulka
oliwa z pestek winogron
2 szklanki bulionu lub ostatecznie wywaru z vegety
2 polędwiczki z piersi kurczaka
duża patelnia, przykrywka i ... odrobina cierpliwości

Uwaga: Wyjątkowo dodałam 1/4 małej cukinii (ze skórką) pokrojonej w kostkę

1. Rozmroź rybę lub owoce morza.

2. Cebulę obierz i pokrój w kosteczkę. Czerwoną paprykę także pokrój w kosteczkę.

3. Na patelni rozgrzej 2-3 łyżki oliwy. Przesmaż cebule i paprykę. Wrzuć do warzyw suchy ryż z torebki. Zalej połową szklanki bulionu (lub taką ilością, aby wypełniła dno patelni). Podgrzewaj mieszając, aż ryż wchłonie cały płyn. Dolej kolejną szklankę bulionu, wsyp garść mrożonego groszku. Gotuj dalej aż kolejna porcja bulionu zostanie wchłonięta - od czasu do czasu mieszając.

4. W tym czasie: Polędwiczki pokrój w kostkę - niezbyt dużą.
5. Jeśli zdecydowałeś się na rybę - ją także pokrój w kostkę; jeśli są to owoce morza - nie rób już nic.

6. Ryż wchłaniający bulion powinien być już prawie miękki, kiedy dokładamy mięso i rybę/owoce morza.
Przykrywamy patelnię przykrywką i podgrzewamy pod przykryciem około 10 minut.


Po tym czasie paella powinna być już gotowa. W trakcie można oczywiście zajrzeć pod przykrywkę i sprawdzić czy ryż nie zaczyna się do patelni przypalać. Jeśli tak się zdarzy - wystarczy całość przemieszać.


Na fotce poniżej tutaj oryginał - marzenie Szymka :)


Niekiedy, przygotowując paellę, używam mieszanki ryżu z ryżem dzikim. Szczerze - uwielbiam taką gotową kompozycję i właściwie jedyna różnica (poza wizualną i smakową rzecz jasna) tkwi w odrobinę dłuższym podlewaniu bulionem - tzn. podlewać trzeba nie 2 razy lecz 3 razy :)

Etykiety: ,

poniedziałek, 2 maja 2011

Pasta rybna


Pozostając bez komentarza odnośnie dzisiejszego TOP wydarzenia dnia,  a zwłaszcza wypowiedzi polityków dot. wyczynu Amerykanów (choć język mnie swędzi, oj swędzi), a nawet Dnia Flagi Narodowej  - na spokojnie  - zaserwuję pyszną pastę tuńczykową.

1 puszka tuńczyka w sosie własnym
2 jajka ugotowane na twardo 
majonez, sól, pieprz
Opcjonalnie: 1 mała cebulka cukrowa lub/i siekany zielony koperek - 1 łyżka

Baza:
Tuńczyka odsączamy z zalewy i przekładamy do salaterki.
Jajka obieramy ze skorupek, ścieramy na tarce o drobnych oczkach.
Rybę i jajka mieszamy delikatnie, doprawiamy odrobiną pieprzu - u mnie świeżo mielony, trójkolorowy; scalamy łyżką lub dwoma majonezu. Smakujemy i w razie konieczności dosalamy. Podajemy na kromkach razowego pieczywa.


Pasta równie wybornie smakuje wymieszana z posiekaną cukrową cebulką i łyżką siekanego świeżego koperku. Tak jak na zdjęciach powyżej.

Etykiety: ,

czwartek, 14 kwietnia 2011

Wielkanocna Dukanowa niespodzianka

W poszukiwaniu nowych smaków i potraw nieustannie wertuję książki kucharskie, kolorowe czasopisma i oczywiście sieć. Rzadko jednak wpadam na trop czegoś co na tyle zachwyca, abym próbowała to bezzwłocznie przyrządzać. Z potrawą prezentowaną poniżej było inaczej. Bo była to miłość od pierwszego spojrzenia, a spojrzałam na ... zdjęcie. To nic, że w mojej odmianie nie wyszło ono tak urokliwe jak oryginał. Niemniej, na początku  zachwyciło. Zaintrygowało połączeniem  smaków w drugiej kolejności. Trzeci z kolei spłynął spokój - gdyż przepis jest banalnie prosty i nie wymaga wielu składników. A po czwarte - już wiem, że wejdzie na stałe do repertuaru malutkich przekąsek, które z uporem maniaka będę przyrządzać.

Oryginał w/g Dukana.
Ja pokusiłam się  o drobną modyfikację, gdyż diety słynnego doktora nie stosuję ;)



Tymbaliki łososiowo-ogórkowe 

Składniki na 2 salaterki:
1 zielony ogórek obrany ze skóry
2 plastry wędzonego łososia
250 ml klarownego rosołku  (u Dukana woda ze szczyptą soli)
łyżeczka środka żelującego (u mnie żelatyna, w oryginale agar-agar)
dodatkowo: pieprz, łyżeczka siekanego koperku

Zagotować rosół. Dodać żelatynę, dobrze wymieszać do jej rozpuszczenia się.

W osobnej miseczce zmiksować ogórek - jeśli pestki są w ogórku zbyt duże - lepiej je usunąć. Młode ogórki z niezbyt dobrze wykształconymi pestkami miksować w całości. Ogórki połączyć z roztworem.

Posiekać wędzonego łososia.

Na dnie malutkich salaterek lub silikonowych foremek na babeczki ułożyć posiekanego łososia. Na to wylać masę ogórkową. Wstawić do lodówki, aby stężała.

Uwaga: w wersji na zdjęciu - ryba posypana została dodatkowo posiekanym koperkiem i doprawiona świeżo mielonym trójkolorowym pieprzem, dla podniesienia wyrazistości galarety.

Etykiety: , ,

piątek, 14 stycznia 2011

Sałatka warstwowa

Czyli wspomnienie po-sylwestrowe.

śledzie (1 słoik np. Śledzie po polsku)
5 ugotowanych ziemniaków
1 ugotowany większy burak
1 ugotowana mała marchewka (niekoniecznie, ale osobiście uważam, że idealnie wzbogaca smak)
1 mała cebulka - najlepsza czerwona
2 jajka na twardo
Przyprawy: sól, pieprz, majonez, sok z połówki cytryny
Dodatkowo: przezroczysty półmisek lub salaterka



Śledzie odsączamy z oleju, kroimy w kosteczkę, pieprzymy i wyciskamy na nie sok z połówki cytryny. Mieszamy ręką. Przekładamy do przezroczystej salaterki. Posypujemy pokrojoną w drobną kostkę cebulką.





Ziemniaki kroimy w kostkę, układamy jako drugą warstwę, solimy. Na ziemniaki ścieramy na tarce o grubych oczkach marchewkę. Na to buraczki. Buraczki również solimy (szczyptą lub dwoma szczyptami) i przykrywamy warstwą majonezu.

Uwaga: Jeśli salaterka jest wysoka w tym miejscu powinniśmy powtórzyć warstwy (pamiętając o podwojeniu składników podanych w przepisie powyżej)



Na wierzch dajemy stare na tarce o drobnych oczkach jajka (w kolejności żółtko, potem białko, samo białko solimy szczyptą soli). Wierzch sałatki przykrywamy ostatnią warstwą majonezu i dekorujemy czymś zielonym.



Etykiety: ,

wtorek, 21 grudnia 2010

Dzień 23 - romantyczne jedzenie dla dwojga

Zapodam tylko temat: ryż z krewetkami

1 torebka ulubionego ryżu - ugotowanego tuż przed przyrządzaniem potrawy.
2 słoiczki krewetek w sosie
1 puszka ananasów w plastrach
natka pietruszki - kilka gałązek
przyprawa: chili

Dodatkowo: 1 zielona galaretka przygotowana wcześniej (np. rano) w/g przepisu na opakowaniu ale przy użyciu mniejszej niż zalecana ilości (np. 2/3) wody

Uwaga: z podanych ilości wychodzą 4 mniejsze porcje lub 2 duże ( jeśli podamy po 2 filiżanki ryżu na osobę).
  1. Na patelni wymieszać krewetki z sosem z ananasów. Do smaku doprawić chili (ewentualnie moją ulubioną węgierską pastą z ostrych papryczek).
  2. Zieloną galaretkę pokroić w małe sześciany.
  3. Pietruszkę posiekać i wymieszać  z ryżem w miseczce, nabrać porcję za pomocą filiżanki i przełożyć na duży talerz - jak babę z piasku - do góry nogami na środek. Polać przygotowaną mieszanką krewetek. 
  4. Całość przybrać dekoracyjnie ananasami i pokrojoną galaretką.
Potrawa wygląda na prawdę efektownie- niesamowitego uroku dodaje zielona galaretka, notabene idealnie komponująca się ze smakiem ananasów, a także krewetek, chili i natki :)

Etykiety:

środa, 8 września 2010

Rybny rosołek

Dzisiaj przyszła do mnie niezwykle miła przesyłka - od kuchareczki Anny-Marii. Z wakacyjnych wojaży Ania przywiozła mi i wysłała pocztą ulubioną przeze mnie, węgierską przyprawę. To niezwykle miłe i bardzo Ci Aniu dziękuję. Jakieś dobre fluidy krążą wokół Ciebie  i Twojego bloga :)

A wracając do rybnej zupki, jest moją ulubioną - taki zamiennik zwykłego rosołu. 


Lekki,  aromatyczny z  pływającymi kawałkami karpia. Karp koniecznie musi być świeży, części do gotowania użytych nie należy żałować (ogon, reszty z porcjowania). Do tego dużo warzywnej wkładki i oligoceńska woda. 
To połowa sukcesu.  
A druga ? He he- śmiem twierdzić, że to moje stare garnki  w których zupy zawsze się udają .



Etykiety: ,

czwartek, 6 maja 2010

Kotleciki rybne

Kotlety rybne zazwyczaj większość zna z gotowych mrożonek. Ja rybę przyrządzam tak rzadko, że domownicy właściwie nie chcą jej jeść. Najbardziej lubimy ryby świeże przywiezione samemu z łowiska albo te kupione podczas wakacyjnych wędrówek, w małych, nadmorskich miejscowościach. Senne mieściny, spalone słońcem południa, a do tego smażone morskie ryby zajadane  w cieniu parasola, przy łyku zimnego piwa albo coli.
I znowu naszło mnie na wakacje...eh.
Wracam zatem do moich codziennych, stanowczo nie-wakacyjnych rybnych kotletów.

Składniki dla 3 - 4 osób

  • 3 kostki mrożonych filetów rybnych - zmielonych w maszynce lub malakserze
  • 1 czerstwa bułka - namoczona w wodzie/ albo w mleku
  • 1 jajko
  • sól, pieprz
  • koperek - kilka posiekanych gałązek
  • natka pietruszki - to samo
  • łyżeczka masła
  • sok z cytryny - 2 łyżeczki
  • pół małej cebulki
  • bułka tarta - do obtaczania
  • do smażenia olej lub oliwa czyli w/g uznania - ja preferuję olej z pestek winogron

Rybę rozmrozić, zmielić. Bułkę namoczyć i odcisnąć, zmielić. Cebulkę zetrzeć na tarce. Koperek i pietruszkę opłukać i drobno posiekać. Wszystkie składniki (czyli rybę, bułkę, jajko, cebulę masło, zieleninę i sok z cytryny) połączyć, doprawić solą i pieprzem, wyrobić na jednolitą masę, która, ma mieć konsystencje jak kotlety mielone. Jeśli masa jest zbyt rzadka podsypać odrobinę bułką tartą. Formować małe kotleciki (mogą być klasyczne okrągłe albo walcowate) i obtaczać w bułce tartej. Smażyć na złoto z dwóch stron.


Do kotlecików pasuje np. nieśmiertelna kapusta kiszona i ziemniaczki.

Etykiety:

poniedziałek, 1 lutego 2010

Lekka sałatka z tuńczykiem i kaparami


Sałatka z niczego, a właściwie z tego co najczęściej każdy ma pod ręką (czyli w lodówce).
Lekkości nadaje tej sałatce sałata lodowa i kapary :)

Składniki:
  • 1/4 główki sałaty lodowej
  • puszka kukurydzy (najlepiej chrupiącej)
  • pół torebki ugotowanego ryżu
  • 2 łyżki kaparów
  • pęczek koperku
  • mała cebulka lub połówka większej
  • puszka tuńczyka w sosie własnym lub w wodzie
  • pieprz, majonez Winiary- około 3 łyżek

Kapustę poszatkować dosyć drobno. Koperek pokroić. Cebulkę obrać z łupinek i pokroić w drobną kostkę. Wszystkie składniki wymieszać, na końcu posypując sałatkę koperkiem i świeżo zmielonym pieprzem do smaku. Dopiero po tym dodać majonez - do uzyskania spójnej konsystencji. Nie dosalać!

Sałatka jest na prawdę smaczna, a kapary ciekawie urozmaicają jej smak.

Etykiety:

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Pierożki z łososiem i suszonymi pomidorami




Farsz :
surowy, zmielony filet z łososia,
posiekane drobno suszone pomidory
zeszklona mała cebulka cukrowa
Przyprawy: sól, pieprz. Siekany, zielony koper.

Ciasto:
1,5 szklanki mąki
0,5 szklanka gorącej, przegotowanej wody
1 żółtko

1 łyżka oliwy
szczypta soli



Farszem nadziewamy krążki ciasta, zlepiamy, gotujemy 4 minuty - po ugotowaniu można obsmażyć. Pierożki są wyśmienite, pięknie wyglądają podane np. z kolorową sałatą (doprawioną oliwą i ziołami).

Etykiety:

czwartek, 7 stycznia 2010

Sushi


Moja pierwsza próba z sushi :)
Przepis na ryż rewelacja - był wyśmienity.
Gorzej szło rolowanie, ale ... trening czyni mistrza :)

Ryż na sushi:
300 g ryżu na sushi
350 ml wody
2 łyżki octu do sushi (mizkan)

  1. Ryż umieścić na sitku i przepłukać dokładnie pod bieżącą, zimną wodą - ryż płuczemy aż przepłukiwana woda pozbędzie się mlecznego koloru.
  2. Ryż przełożyć do szerokiego garnka, zalać 350 ml zimnej wody - przykryć przykrywką, bardzo szybko doprowadzić do wrzenia. Tutaj świetnie sprawdzają się nowoczesne, świetnie przewodzące ciepło garnki ze stali. Gdy woda zawrze, zmniejszyć gaz do minimum i gotować 10 minut. Następnie zdjąć z ognia i zostawić na kolejne 15-25 minut. Uwaga ważne: w trakcie całego procesu - nie zaglądać pod przykrywkę.
  3. Ryż przełożyć na płytka miskę lub półmisek i równomiernie skropić octem ryżowym. Nie mieszać ryżu w tradycyjny sposób bo można uszkodzić ziarnka. Najlepiej wachlować wolną ręką w czasie polewania octem :)
  4. Ryż zostawić przykryty wilgotną gazą do wykorzystania tego samego dnia. Ten idealny, o temperaturze pokojowej, jest błyszczący i lekko klejący. Nie wstawiamy go do lodówki.

Etykiety:

środa, 30 września 2009

Sezonu na grlilla cd. Szaszłyki i nie tylko


Poniżej dwie wersje szaszłyków na grilla. Pierwsza - zwyczajna, z przewagą warzyw w tym cukinii.

Szaszłyki z kurczaka i cukinii



Składniki:
pieczarki

czerwona papryka

młoda cukinia (mała, drobna)

1 cukrowa cebula

1 pierś z kurczaka

Przyprawy: oliwa, czosnek, sól, czerwona mielona papryka


Pierś z kurczaka oczyścić ze zbędnych błon i przerostów. Umyć, pokroić w sześciany. Przełożyć do salaterki lub małej miseczki, posypać solą i słodką czerwoną papryką. Zmieszać mięso z wyciśniętym ząbkiem (jeden lub dwa) czosnku. Skropić oliwą, wymieszać rękami tak, aby przyprawy dokładnie otoczyły mięso. Pozostawić na chwilę. Pieczarki i cukinie pokroić w plastry, z papryki usunąć gniazdo nasienne, umyć - pokroić w kwadraty. Cebulę obrać w plastry; najlepiej zrobić to krojąc ją na pół - w poprzek. Nadziewać patyczki szaszłyków naprzemiennie wszystkimi składnikami.

Wersja druga:
Orzeźwiające szaszłyki z łososia z ananasem i winogronami


Składniki:
filety z łososia
pokrojone w kostki i posolone, mogą być posypane rozmarynem i skropione cytryną
kulki winogron (zielone i czerwone)
obrany ananas - kostki


Na patyczki szaszłykowe nadziewamy fantazyjnie składniki. Pieczemy.


W sezonie na grilla lubimy także piec w popiele ziemniaki. Do nich jak również do szaszłyków z kurczaka wyśmienity jest sos jogurtowy. Czyli mój ulubiony dip.

Jogurt naturalny wymieszać z garścią pokrojonego koperku, 1 ząbkiem wyciśniętego czosnku i połówką zielonego ogórka (mały), startego na tarce. Do tego odrobina soli i pieprz do smaku.

A na deser - na słodko, pieczone banany z czekoladą.

Pieczone banany nadziewane czekoladą

Składniki:
tabliczka mlecznej czekolady
kiść bananów
folia aluminiowa



Wykonanie: banany ze skórką wymyć; przeciąć wzdłuż - nie do końca, tylko odrobinę - aby łatwo było wcisnąć w otwór kawałki czekolady. Daję mleczną wedlowską,  po 3 góra 4 kawałki na każdego banana. Można dodać naparstek rumu. Zawinąć w folię aluminiową. Piec w popiele. Po upieczeniu - pycha :)

Etykiety: , , , ,

środa, 22 kwietnia 2009

Marynata do łososia

W/g Gordona Ramsay'a
Składniki:

młoda cebulka
papryczka chili
posiekana kolendra
skórka otarta z cytryny
sok z cytryny
oliwa z oliwek
olej sezamowy (2 łyżki)
sos sojowy (2 łyżki)
sól pieprz cukier do smaku
opcjonalnie ząbek czosnku w cienkich plasterkach

Młodą cebulkę posiekać, posiekać papryczkę chili i liście kolendry. Wymieszać z salaterce z sokiem z cytryny oliwą olejem sezamowym i sosem sojowym. Doprawić do smaku pieprzem solą i cukrem. Wstawić do lodówki.

Czas przygotowania marynaty: 5 minut :)

Oryginalny przepis: Salmon ceviche

Etykiety:

poniedziałek, 23 lutego 2009

Błyskawiczna sałatka z małży dla dwojga

Składniki:
  • małże w białym winie (1/2 słoiczka)
  • dojrzały owoc mango
  • 15 dkg żółtego sera
  • koperek, szczypiorek
  • pieprz trójkolorowy
  • majonez

Małże odcedzić z zalewy, mango obrać, pokroić w kosteczkę, ser zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Całość wymieszać z majonezem, szczypiorkiem i koperkiem (przy czym koperku dajemy zdecydowanie więcej niż szczypiorku - ja dałam 2 gałązki). Doprawić pieprzem. Podawać w malutkich salaterkach do aromatycznego espresso i grzanek :)

Etykiety: ,