środa, 8 września 2010

Rybny rosołek

Dzisiaj przyszła do mnie niezwykle miła przesyłka - od kuchareczki Anny-Marii. Z wakacyjnych wojaży Ania przywiozła mi i wysłała pocztą ulubioną przeze mnie, węgierską przyprawę. To niezwykle miłe i bardzo Ci Aniu dziękuję. Jakieś dobre fluidy krążą wokół Ciebie  i Twojego bloga :)

A wracając do rybnej zupki, jest moją ulubioną - taki zamiennik zwykłego rosołu. 


Lekki,  aromatyczny z  pływającymi kawałkami karpia. Karp koniecznie musi być świeży, części do gotowania użytych nie należy żałować (ogon, reszty z porcjowania). Do tego dużo warzywnej wkładki i oligoceńska woda. 
To połowa sukcesu.  
A druga ? He he- śmiem twierdzić, że to moje stare garnki  w których zupy zawsze się udają .



Etykiety: ,