poniedziałek, 18 maja 2015

Pyszny makaron w 15 minut

Jak poradzić sobie z głodem, brakiem czasu i co najważniejsze - czegoś konkretnego w lodówce?
Zadanie wydaje się prawie niewykonalne, a jednak ...
Można. Oczywiście, że można sobie z tym poradzić :)
Wyzwanie nie będzie, aż tak bardzo przytłaczające, jeśli przyjmiemy następujące priorytety:
1. Nie napracować się!
2. Efekt końcowy powala. Ha!
3. Do tego - jesteśmy z siebie po prostu dumni !

Proste ?
A więc do dzieła :)

Składniki:
makaron
kilka (5-6 szt.) pieczarek
masło lub ulubiona oliwa do smażenia
odrobina świeżej zieleniny (u mnie pietruszka i szczypiorek)
pesto - gotowe, najlepiej naturalnie tj. bez niczego sztucznego, niezdrowego itp. itd. Po prostu - czytajcie skład, gdyż na prawdę można na sklepowej półce znaleźć produkt spełniający te kryteria :)
odrobina startego grana padano

Makaron ugotuj al dente w osolonej wodzie z dodatkiem łyżki oliwy - zgodnie z przepisem na opakowaniu lub według doświadczenia, ja ulubione nitki spaghetti gotuję 12-13 minut. 

W czasie gdy makaron się gotuje:
1. obierz i pokrój na pieczarki talarki. Podsmaż je na łyżce masła lub oliwie do 5 minut. Pod koniec smażenia posyp szczyptą soli.
2. zieleninę drobno posiekaj.
Makaron odcedź na sitku, dodaj łyżeczkę masła - wymieszaj. Dodaj łyżkę pesto - wymieszaj.
Dodaj podsmażone pieczarki, przełóż spaghetti na talerz posyp zieleniną i okruchami grana padano.
Smacznego!


niedziela, 26 kwietnia 2015

Rabarbar dla maratończyka?

Wiosna i piękne słońce, rozkwitające drzewa. 
Feria kolorów, zapachów, radosnych buzi. 
Zaspane rowery nabierają mocy. Ludziska biegają i się radują.

Jak ci z dzisiejszego maratonu!



Wielkie brawa należą się nie tylko dla biegaczom, lecz i kibicom. 
Ta dójka ujęła mnie w sposób szczególny; podczas dzisiejszego kibicowania warszawskim maratończykom, wielokokrotnie uśmiech gościł na mojej (i nie tylko) twarzy, tylko za sprawą tej wspaniałej pary. 


A na deser pierwsza tegoroczna  nowalijka 
- delikatna rozpływająca się w ustach, krucha tarta z rabarbarem.


czwartek, 23 kwietnia 2015

Szarlotka o nutce wanilii z bezą

Szarlotkę zażyczył sobie zdawający egzaminy gimnazjalne syn. 
W moich czasach, pierwszym poważnym stresem z jakim człowiek musiał sobie poradzić była matura. Cóż... jak mówią nasi zachodni sąsiedzi "To se ne vrati".

Szarlotka o nutce wanilii z bezą
 Z podanych ilości wychodzi jedno ciasto - blacha o wymiarach 34x24 cm.



Składniki
Na ciasto:
60 dkg  mąki krupczatki
1 i 1/2 kostki masła
3 jajka (osobno oddzielamy żółtka i białka)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1szklanka cukru pudru ( pół szklanki cukru pudru - do ciasta, a drugie tyle - do masy bezowej)
4 łyżki zimnej wody 
2 łyżki bułki tartej - do przesypania spodu ciasta

Na jabłkową masę:
6 dużych jabłek - niekoniecznie musi to być szara reneta, gdyż dodajemy sok z cytryny, który cudownie zakwasi naszą jabłkową masę
2 łyżki cukru brązowego cukru
pół filiżanki wody
sok z 1/2 cytryny 
wysupłane ziarenka z 1 laski wanilii

Dodatkowo: blacha 34x24 cm, papier do pieczenia

Szarlotkę zaczynamy od przygotowania masy jabłecznej :)

Jabłka obrać ze skóry, podzielić na cząstki (tak około 1 cm ), które można przekładać od razu do garnka ze stali nierdzewnej lub innego z nieprzywierającym dnem. Posypać po wierzchu cukrem, podlać wodą - zagotować ( co najmniej 3 minuty), od czasu do czasu przemieszać masę łyżką. Garnek zdjąć z gazu i pozostawić do ostudzenia masy. Po chwili pokropić jabłka sokiem z cytryny, dodać ziarenka wanilii - wymieszać. Odłożyć na bok.

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia,  dodać masło -  najlepiej miękkie, wówczas nadzwyczaj łatwo i szybko połączymy oba składniki. Wyrabiać przez chwilę w mikserze (KA: wiosło) do uzyskania zacierek. Dodać 3 żółtka, wsypać cukier  puder i znów powyrabiać mikserem ciasto. Aby zaczęło się kleić  - podlać zimną wodą ( ja dodałam 4 łyżki).  Gotowe, wyrobione ciasto podzielić na części o proporcjach 2/3 i 1/3. Większą część przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, wyrównać ciasto palcami (jak plastelinę). Blachę z wyklejonym spodem ciasta włożyć do lodówki na 15 minut , a 1/3 ciasta zawinąć w woreczek, i schować do zamrażalnika  na  około10 minut. 

W tym czasie ubić 3 białka ze szczyptą soli na sztywno, po chwili do ubitego białka zacząć dosypywać po łyżce cukier puder.

Wyjąć ciasto z lodówki, ponakłuwać spód widelcem, przesypać bułką tartą, wyłożyć na to przestudzone jabłka. Na jabłka przełożyć bezę. Ciasto z woreczka z zamrażalnika (1/3część) zetrzeć na wierzch białka na tarce o grubych oczkach.
Wstawić do nagrzanego piekarnika góra- dół  (180 stopni). Piec do zrumienienia górnej warstwy. 
(około 45- 50 minut).
Ciasto wychodzi puszyste, cudownie kruche i najlepsze jest zjadane jeszcze lekko ciepłe. 

środa, 18 lutego 2015

Zakwas na żurek

Składniki na zakwas do żurku:

1 szklanka ekologicznej mąki żytniej (na żurek)
600 ml ( jakieś 2 szklanki i pół) letniej wody
2 ząbki czosnku
2 listki laurowe
ziele angielskie - kilka kulek np. 2 szt
skórka z  chleba na zakwasie (najlepiej razowego - ja takiego nie miałam)

Wykonanie: postępowałam dokładnie w/g przepisu na opakowaniu mąki

Do naczynia kamionkowego lub szklanego słoika (1 litrowy) wsypać mąkę, zalać powoli letnią, przegotowaną wodą i wymieszać. Następnie dodać rozgniecione ząbki czosnku, listki laurowe, kulki ziela angielskiego oraz skórkę chleba i wymieszać, najlepiej drewnianą łyżką lub patyczkiem od sushi.

Odstawić w ciepłe miejsce na 3 dni. Codziennie wymieszać zawartość naczynia.

Otrzymamy zakwas wystarczy na około 3 zupy.

Po trzech dniach zakwas chowamy do lodówki i tam przechowujemy. Z naczynia  kamionkowego przelałam zakwas do słoika, bo dzięki temu łatwiej o miejsce w lodówce. Zakwas, może stać wiele dni w lodówce, tylko wtedy gdy słoik jest szczelnie zamknięty wieczkiem. Zimno i brak dostępu powietrza spowolni proces fermentacji.
No i rzecz jasna przed dolaniem do garnka, kiedy gotujemy żurek - zakwas trzeba wymieszać.






poniedziałek, 16 lutego 2015

Chlebek pszenny - całkiem udany

Przepis z Pracowni Wypieków Liski, całkowicie bez zmian.

Prosty chleb na zakwasie i drożdżach

Uwaga: najlepiej używać wagi kuchennej - w przypadku jej braku 1 łyżka stołowa zakwasu to jakieś 15 g

500 g mąki pszennej 
1 płaska łyżeczka soli
300 g wody
1 płaska łyżeczka drożdży piekarskich (użyłam drożdży suszonych, piekarskich, ze sklepu ekologicznego) [ w oryginale 8 g świeżych drożdży ]
150 g zakwasu żytniego


Wszystkie składniki łączymy, przy pomocy miksera (u mnie hak). Ciasto jest dosyć gęste, niemniej nie da się wziąć w rękę. Zostawiamy w tej samej misce,  w której mieszaliśmy składniki ciasta. Przykrywamy - najlepiej lnianą  - ściereczką, w każdym razie taką przez którą ciasto może oddychać (o! np. pieluszka też będzie dobra, zwłaszcza taka o niezbyt ścisłym splocie). Odstawiamy na 2 godziny do wyrośnięcia.

Keksówkę wysmarować oliwą, posypać odrobinę otrębami lub mąką żytnią.
Następnie przełożyć ciasto do keksówki (o pojemności 1 kg). Ponieważ ciasto się klei - najlepiej wysmarować sobie ręce oliwą z oliwek lub olejem z pestek winogron i dopiero zabrać się do przekładania, w każdym razie nie robić (za sugestią Liski) bułeczek - bo zupełnie nie wychodzą, w przeciwieństwie do chleba.


Ciasto w keksówce spryskać olejem lub oliwą i posypać mąką.
Odstawić do wyrośnięcia - nawet do godziny.

Piekarnik nagrzać do 210 stopni i piec ok. 40 minut.