niedziela, 11 maja 2014

Włoska niedziela

Miałam szczęście, że czas temu mąż zabrał mnie do Włoch. Konkretnie do Rzymu. Tam poznałam smak prawdziwego espresso, cappuccino, pizzy na cieniutkim cieście, karczochów,  kwiatów cukinii, świeżutkiej mozzarelli,  wyjątkowego prosciutto, oliwek, trufli, wreszcie pysznej oliwy, która jak wisienka na torcie zwieńcza i nadaj ostateczny ton wielu potrawom. Chłonęłam całą sobą atmosferę leniwego przedpołudnia we włoskiej kawiarni, zapach starych kościołów, które zwiedzałam, ciepło promieni słonecznych wśród murów Collosseum, Forum Romanum, urok żydowskiej dzielnicy ... gołębie, obrazy na ulicy, na mostach, ludzie, anioły, relikwie, żar wiary  i to wszystko tak namacalne i zarazem nienamacalne, że wydawało się nierzeczywiste. Do Rzymu wracam. Nadzwyczaj chętnie. Przesiaduję w przygodnej lub w ulubionej kawiarni, zwiedzam nieznane i znane, jem albo raczej próbuję  zachłystując się nieznanym, poznaję. Tym Tam jestem - odczuciem.

 La Dolce Vita.
 No a w domu, w domu - w niektóre niedzielne popołudnia  dzieci proszą, abym zrobiła  pizzę. Błądzę wówczas myślami gdzieś ponad Warszawą, zaglądając w ulubione rzymskie zakamarki mej pamięci.

Bo ciasto na pizzę opanowane mam do perfekcji. Właściwie robię je z zamkniętymi oczami, eksperymentując jedynie z coraz cieńszym jego rozwałkowywaniem. I muszę przyznać, że efekt końcowy jest jak najbardziej ok. Wczoraj wpadła mi do rąk (przeceniona w Carrefourze) książką Maxine Clark z pięknymi ilustracjami włoskich potraw. Tych najprostszych, bez żadnych udziwnień. Podane przepisy są równie podstawowe co potrawy i do tego zilustrowane krok po kroku. Zachęcam więc do lektury bardzo ciepło.

Na pierwszy ogień idzie więc dzisiaj, z okazji robionej pizzy- przyznaję pomijany przeze mnie odrobinę - sos do pizzy.
Nie wiem czy jest jednym z kluczowych składników pizzy, ale na pewno niezbędnym. Szczególny słodki smak nada mu długie wysmażanie pomidorów - najlepiej oczywiście sezonowych. Z braku sezonu - sięgam do pomidorów kupnych, zamkniętych w puszkach.

Pyszny sos do pizzy:

1  puszka pomidorów
1-2 ząbki czosnku
szczypta soli, cukru
oliwa z oliwek


Oliwę podgrzać na patelni, prawie do dymienia, wrzucić pomidory (ja przyznaję ułatwiam sobie proceder miksując zawartość puszki przed wrzuceniem na patelnię).  Efekt będzie niezwykle gwałtowny - część soków pięknie skarmelizuje, reszta ma się gotować na dużym ogniu jakieś 5 minut. Nic nie dodawać! Pomidory zazwyczaj opryskują całą kuchnię,  ale warto pomęczyć się z myciem kuchenki dla owego słodkawego smaku sosu.
Po 5 minutach dołożyć cukier i czosnek - u mnie przeciśnięty przez praskę. Dalej smażyć jakieś  5 minut lub do momentu, aż sos nabierze gęstego wyglądu. Wtedy zakręcam gaz i dodaję szczyptę soli. 
Sos przecieram przez sitko do mniejszego półmiska.




 Później rozprowadzam na rozwałkowanym cieście do pizzy.
 



środa, 30 kwietnia 2014

Kurczak w marynacie a'la indyjska

Poniżej bardzo prosty przepis na pyszne kawałki kurczaka marynowane w ostrym sosie, z nutką indyjską dzięki paście Garam masala (mam oryginalną - brat przywiózł mi czas temu z Londynu).

Mięsko można z powodzeniem zaserwować na grillu - w czasie nadchodzącej majówki.
Ma ponoć być ładnie :)

Składniki: 

1 pierś z kurczaka
 3 ząbki czosnku
oliwa z oliwek, sól
1 łyżeczka pasty Garam Masala
odrobina jogurtu greckiego.
kilka gałązek natki pietruszki 



Pierś umyć, oczyścić z błon i chrząstek, pokroić w kostkę - najlepiej ok 2 cm.
Mięso przełożyć do salaterki. Czosnek obrać, przecisnąć przez praskę prosto na kawałki kurczaka. Posolić - odrobinę. Dolać 3 łyżki oliwy z oliwek, dołożyć łyżeczkę indyjskiej przyprawy Garam Masala (u mnie pasta), 1 łyżkę jogurtu greckiego. Dobrze wymieszać, zostawić pod przykryciem w lodówce na kilka godzin.

Opcja 1 - piekarnik w domu:
Piekarnik nastawić na opcję grill (u mnie najniższy poziom ma 210 stopni). Mięso wraz z sosem przełożyć do żaroodpornego naczynia, piec do lekkiego zrumienienia. Stan mięsa sprawdzić po 15 - 20 minutach. Kurczaczki powinny być już upieczone i nadal bardzo soczyste.

Opcja 2 - majówka i grill  :)
Zamarynowane mięsko przerzucić na aluminiową tackę grillową i piec nad ogniskiem lub na grillu.

Pietruszkę posiekać. Gotowe mięso posypać natką.
Podawać z ryżem lub z opiekanymi ziemniaczkami.

Gotowe :)

wtorek, 29 kwietnia 2014

Pięciolatka Jula !

Kiedy upłynęło te 5 lat? 
Niepostrzeżenie? 
No niezupełnie :). 
Ale z pewnością było pełne jasnych barw i tak różnych odcieni radości, jak to tylko możliwe. 
Jak  t ę c z a,  którą Julcia namiętnie ostatnio rysuje.

Sto lat moja kochana córciu!



Po-światecznie: kaczka z jabłkami

Jak często jadacie drób?
My często - a nawet bardzo. Jednak kaczka pojawiają się na stole tylko przy wyjątkowych uroczystościach. Gdzieś w zakamarkach pamięci błądzi wspomnienie kaczki w czekoladzie (?), którą częstowała sąsiadka mamy - pani Zosia.

Sama lubię, tak to dobre słowo - a więc lubię przyrządzać kaczkę z jabłkami i majerankiem. Podstawą udanego wypieku jest świeżość kaczki i ... czas. No i dobre, kwaśne jabłka. Przygotowując danie obowiązkowo nucimy pod nosem kaczkę-dziwaczkę.


Kaczka z jabłkami i majerankiem (czas wykonania minimum 4h)
1 kaczka
majeranek, sól morska, 
4 -5 szt. kwaśnych jabłek (np. złota reneta)
2 mniejsze cebulki cukrowe
dodatkowo: brytfanka

Kaczkę umyć (wewnątrz i na zewnątrz), odciąć niepotrzebny kuper, wystające nadmiary skóry, ewentualnie usunąć umieszczane w środku elementy takie jak szyja, czasami wątroba lub serce. Natrzeć wszędzie dobrze solą  i majerankiem. Kaczkę umieścić w brytfance, nogami do góry.
Jabłka obrać. 3 szt. pokroić na cząstki np. ósemki - kawałkami jabłek nafaszerować wnętrze ptaka, 1 jabłko pokroić na plastry i przykryć plasterkami piersi kaczki (po to, aby nie doprowadzić do ich wysuszenia). Pozostałe, ostatnie jabłko - pokrojone dowolnie - rozłożyć wokół kaczki w brytfance wraz z połówkami obranych cebulek.
Brytfankę wstawić do zimnego piekarnika na 3 godziny, piec w 150 stopniach. Najlepiej po  tych 3 godzinach zostawić kaczkę w spokoju na kolejną godzinę, ptak będzie sobie 'dochodzić' i robić się coraz smaczniejszy.
Podawać z ziemniaczanym pure i buraczkami na ciepło.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Zielone = zdrowie

Od jakiegoś czasu po głowie "pałęta" mi się myśl o detoksie i jego wpływie na ludzki organizm. Miesiąc temu wypróbowałam gotowej mieszanki naturalnych składników do detoksu, a rezultat niespodziewanie dla mnie samej - zaskoczył. Nawet bardzo. Tak bardzo, że na pewno będę do tego wracać. Druga myśl powiązana to GreenGrass czyli moje prywatne marzenie. Trzecia - kupiłam drogi blender i niezadowolona z efektu miksowania próbowałam znaleźć w sieci odpowiedź. Okazała się bardzo prosta, a testy porównawcze które obejrzałam na Youtube - upewniły mnie, że wybór blendera nie był pomyłką; jedynie nie umiałam sie nim posługiwać.

I tak - przypadkiem (jak to w życiu bywa) weszłam na blog Surojadek, tam przeczytałam o siwych włosach Ann Wigmore, zielonych koktajlach, a szukając głębiej natrafiłam na stronę o witarianizmie.
Mnie przekonali. Postanowienie uczynione, zachęcam i Was.

Czas na grę w zielone.

 Oto kilka ogólnych wskazówek dotyczących przyrządzania Zielonych Koktajli:

     Miksuj najlepiej w stosunku 60% owoców do
do 40% zieleniny w blenderze.
     Pamiętaj, że ogórki, pomidory i papryka to owoce.
     Przyrządzaj Zielone Koktajle z różnych owoców i warzyw codziennie.
     Wypróbuj różne kombinacje i znajdź to, co TOBIE smakuje najlepiej 



Możesz zacząć np. od koktajlu Kimberly Snyder  (dostęp po podaniu własnego adresu e-mail): 

1 główka sałaty rzymskiej
1 kubek świeżego szpinaku
3 łodygi selera naciowego
1 jabłko
1 gruszka
1 banan
sok z 1/2 limonki
1 kubek kostek lodu
1 kubek wody
Wszystkie składniki zmiksować.
Zaczerpnięte z bloga SUROJADEK


Mój pierwszy zielony koktajl

Przygotowałam sobie nieco prostszy koktajl:
3 łodygi selera naciowego
1 jabłko
1 szklanka wody mineralnej
garść zielonej rukoli

Otrzymaną połowę koktajlu dodatkowo zmiksowałam z sokiem pomidorowym.

Tutaj możeci przeczytać o prekursorce zielonej strategii  czyli o dr Ann Wigmore:
A tutaj jej książka:  http://loveforlife.com.au/files/whysuffer.pdf