środa, 18 lutego 2015

Zakwas na żurek

Składniki na zakwas do żurku:

1 szklanka ekologicznej mąki żytniej (na żurek)
600 ml ( jakieś 2 szklanki i pół) letniej wody
2 ząbki czosnku
2 listki laurowe
ziele angielskie - kilka kulek np. 2 szt
skórka z  chleba na zakwasie (najlepiej razowego - ja takiego nie miałam)

Wykonanie: postępowałam dokładnie w/g przepisu na opakowaniu mąki

Do naczynia kamionkowego lub szklanego słoika (1 litrowy) wsypać mąkę, zalać powoli letnią, przegotowaną wodą i wymieszać. Następnie dodać rozgniecione ząbki czosnku, listki laurowe, kulki ziela angielskiego oraz skórkę chleba i wymieszać, najlepiej drewnianą łyżką lub patyczkiem od sushi.

Odstawić w ciepłe miejsce na 3 dni. Codziennie wymieszać zawartość naczynia.

Otrzymamy zakwas wystarczy na około 3 zupy.

Po trzech dniach zakwas chowamy do lodówki i tam przechowujemy. Z naczynia  kamionkowego przelałam zakwas do słoika, bo dzięki temu łatwiej o miejsce w lodówce. Zakwas, może stać wiele dni w lodówce, tylko wtedy gdy słoik jest szczelnie zamknięty wieczkiem. Zimno i brak dostępu powietrza spowolni proces fermentacji.
No i rzecz jasna przed dolaniem do garnka, kiedy gotujemy żurek - zakwas trzeba wymieszać.






poniedziałek, 16 lutego 2015

Chlebek pszenny - całkiem udany

Przepis z Pracowni Wypieków Liski, całkowicie bez zmian.

Prosty chleb na zakwasie i drożdżach

Uwaga: najlepiej używać wagi kuchennej - w przypadku jej braku 1 łyżka stołowa zakwasu to jakieś 15 g

500 g mąki pszennej 
1 płaska łyżeczka soli
300 g wody
1 płaska łyżeczka drożdży piekarskich (użyłam drożdży suszonych, piekarskich, ze sklepu ekologicznego) [ w oryginale 8 g świeżych drożdży ]
150 g zakwasu żytniego


Wszystkie składniki łączymy, przy pomocy miksera (u mnie hak). Ciasto jest dosyć gęste, niemniej nie da się wziąć w rękę. Zostawiamy w tej samej misce,  w której mieszaliśmy składniki ciasta. Przykrywamy - najlepiej lnianą  - ściereczką, w każdym razie taką przez którą ciasto może oddychać (o! np. pieluszka też będzie dobra, zwłaszcza taka o niezbyt ścisłym splocie). Odstawiamy na 2 godziny do wyrośnięcia.

Keksówkę wysmarować oliwą, posypać odrobinę otrębami lub mąką żytnią.
Następnie przełożyć ciasto do keksówki (o pojemności 1 kg). Ponieważ ciasto się klei - najlepiej wysmarować sobie ręce oliwą z oliwek lub olejem z pestek winogron i dopiero zabrać się do przekładania, w każdym razie nie robić (za sugestią Liski) bułeczek - bo zupełnie nie wychodzą, w przeciwieństwie do chleba.


Ciasto w keksówce spryskać olejem lub oliwą i posypać mąką.
Odstawić do wyrośnięcia - nawet do godziny.

Piekarnik nagrzać do 210 stopni i piec ok. 40 minut.

środa, 11 lutego 2015

Szybkie walentynkowe danie obiadowe

Piekłam w niedzielę kurczaka, pozostało nieco niezjedzonych resztek  - w tym kawałek piersi.
Ostatnio ( nałogowo?) wypróbowuję przepisy oszczędnościowe Jamiego inspiracje czerpiąc  z  jego przepięknie wydanej książki (choinkowego prezentu zresztą). 
Cóż, zainspirowana kolejnym -  wykorzystałam resztki kurczaka. 
I tak powstało ognistoczerwone, szybkie danie obiadowe

Szybkie, walentynkowe danie obiadowe

Składniki
ryż (w torebce lub nie - jaki wam wygodniej, jaki najbardziej lubicie 
- sama ostatnio gotuję 10 minutowe torebki )
sos sojowy
słodki sos chili
1 czerwona cebula (lub cukrowa jeśli czerwonej nie ma pod ręką)
1 ząbek czosnku
1 papryczka chili
koktajlowe pomidorki (opcjonalnie)
listki kolendry (ja nie dodałam, nie zostałyby zaakceptowane)
olej z pestek winogron


Ugotować ryż. Nie marnować czasu i wykorzystać go na przygotowanie pozostałych składników potrawy.
Resztki kurczaka przełożyć do salaterki - rozdrabniając je.
Rzeczy na "c" czyli chili, czosnek i cebulę ;) pokroić. Kolendrę posiekać.
Kurczaka polać 2 łyżkami słodkiego sosu chili, wymieszać.
Ugotowany ryż polać sosem sojowym, wymieszać - aby nabrał równomiernego, brązowego koloru.
Na patelni podsmażyć na oleju czosnek, chili i cebulkę, po chwili dodać ryż. Przesmażyć chwilę, dodać opcjonalnie koktajlowe pomidorki przekrojone wzdłuż. Serwując - posypać kolendrą.

Kolor pięknie walentynkowy (ognisto-czerwone chili), smak ciekawy, a całe danie gotowe w mniej niż 15 minut.

sobota, 7 lutego 2015

Moje chlebowe wzloty i upadki

Na początku był ...zakwas. 
Zrobiłam go sama. Za inspirację posłużył mi ten wpis.
Zakwas cudnie pachniał, na przemian śpiąc pod kołderką z gazy i grzejąc się wygodnie na kolankach kaloryfera. Bąbelkował dając znać, że żyje i ma się dobrze. Był moją dumą i nadzieją na pyszne wypieki.  Ostatecznie zamieszkał w lodówce. 
 Młody zakwas. Śmieszna nazwa.
Na pewno nie był niestabilny, jak zwykle bywają młodzi. To ja byłam mało stabilna i po prostu zapomniałam o nim. Popełniłam błąd, ale któż jest od nich wolny?
Z mojego pierwszego zakwasu upiekłam 4 chlebki  i  bułeczki.

Teraz pora na kolejne próby - zaczynam od nowa. 

Zakwas żytni
super prosta procedura do której potrzebujemy:
 mąki żytniej pełnoziarnistej typ 2000
nieco przegotowanej wody
 litrowy słoik
 gazy - do przykrycia
i czasu - najmniej to 3 dni ;)
Prawda, że proste?
 1 dzień
Zacząć rano - tuż po obudzeniu: pół szklaneczki (takiej karbowanej - po szklanej nutelli) mąki żytniej pełnoziarnistej 2000 i tyle samo przegotowanej, letniej wody włożyć do 1l słoika (słoik niekoniecznie wyparzony - wystarczy wymyty w zmywarce). 
Jak ktoś potrzebuje miary -  proszę - to niech będzie 50 g mąki i 50 ml wody ;)
Zaczyn na zakwas wymieszać. Powinien mieć konsystencję gęstego jogurtu.  Górę słoika przykryć niezbyt szczelnie - najlepiej gazą. Zostawić na kaloryferze o umiarkowanym grzaniu.  Wieczorem zajrzeć do niego i wymieszać drewnianym patyczkiem np. po sushi. Przykryć na powrót gazą i zostawić do rana. 
2 dzień
Rano "dokarmić" zakwas, czyli po prostu powtórzyć wcześniejszą procedurę: dodać mąki i wody, wymieszać patyczkiem, zakryć gazą i odłożyć na kaloryfer. Wieczorem znów zajrzeć do słoika  i  wszystko przemieszać. Zakwas po dokarmieniu powinien rosnąć.
3 dzień
Dokarmić zakwas, jak uprzednio. Po 3-4 godzinach powinien gotowy. 


Jeśli nie chcemy zakwasu od razu wykorzystać słoik wkładamy do lodówki. Przed kolejnym użyciem należy pamiętać wcześniej , aby 12h  przed pieczeniem zakwas z lodówki wyjąc, ocieplić  - dodać mąki i wody, poczekać aż zacznie pracować.











wtorek, 27 stycznia 2015

Wiejski smalczyk z mięsnym wkładem



Zimą jest zimno. 
Zimą organizm ludzki potrzebuje (zupełnie podświadomie) tłustszych potraw. 
Marznąc np. na przystanku, w drodze do pracy, marzymy nie tylko o kubku gorącej herbaty z miodem i cytryną, ale o czymś tłustym i pożywnym właśnie. 
Zimą chętniej sięgamy po ciężkie zupy. Ale nie tylko.
 Któż z nas będąc na przykład w górach, na nartach, nie skusił się na kwaśnicę, gęsty żurek czy tłuste kiełbaski? Tak to działa.
 To natura, w swej nieskończonej mądrości, zapisała  w naszych genach właściwe trendy żywieniowe. 
Nie sądzę, aby słusznym było z tym walczyć.




Wiejski smalczyk z mięsnym wkładem

Składniki:

400 g słoniny
około 200 g świeżego boczku
200 g karkówki

Do smaku : 
1 cebula   
1 ząbek czosnku- opcjonalnie
1 winne jabłko  
majeranek - szczypta  lub dwie


Za namową ChiliBite - kupiłam w Auchan wieprzowinę świń rasy puławskiej.


1. Boczek, słoninę i karkówkę zmielić.
Zaczynam mielenie od chudego mięsa czyli od karkówki, potem idzie boczek, a na końcu słonina. Dzięki temu mięso wychodzi jako pierwsze, a tłusta słonina pięknie zbiera w maszynce jego resztki.
  
 



2. Jako pierwsza obowiązkowo należy wytapiać słoninę  -  jakieś 40 -60 minut.  Później dokładać chudsze mięsa, wytapiać kolejne 40 minut,  od czasu do czasu mieszając łyżką. Na końcu zdjąć garnek z gazu. Cebulę pokroić w drobną kostkę. Do garnka dodać cebulę - trzymać na gazie do 5 minut. Po tym czasie wyłączyć źródło ciepła (gaz , indukcja).

3. Po 1,5 h od rozpoczęcia wytapiania - jabłko (po obraniu) zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Do garnka (zdjętego z gazu) dodać jabłko. Następnie majeranek i ewentualnie wyciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Ja nie dodaję ani soli ani pieprzu ani czosnku - oczywiście można wedle uznania.

4. Wszystko wymieszać i porozlewać w małe słoiczki lub  porcelanowe miseczki.

5. Pozostawić do zastygnięcia w lodówce.

Ten smalczyk ma urzekający słodkawy smak, który nadało jabłko i dużo mięsnego wkładu :)





 
I mała dygresja:  
Nie zapomniałam o skrzydlatym ptactwie na dworze, której dostał się kawałek  słoninki. Ziarna wszelakie, które do karmnika regularnie dosypuję, wraz z dzisiejszym paskiem słoniny   na pewno stanowią smaczny kąsek. 
Połowę zakupionej karkówki zużyję dzisiaj do mielonych kotlecików.