niedziela, 14 lutego 2010

Srebro a może nawet złoto olimpijskie ;)



Zazwyczaj do zwykłego, codziennego drugiego dania podaje się sprawdzone i wypróbowane dodatki, jednym słowem takie w których jest się mistrzem, coś jak jak Małysz we wczorajszych skokach ;)

Dla mnie, takimi żelaznymi dodatkami obiadowymi są:
  1. marchewka na słodko
  2. buraczki na ciepło
  3. mizeria

I to dokładnie w tej kolejności.

Niby banał i z lekka zaciąga nudą - a jednak. Nie każdy potrafi, nie każdy umie, albo mu się po prostu nie chce. Dzisiaj zaserwuję czerwone buraczki, które uwielbia mój średniak.

  • 2 średniej wielkości buraki
  • 1 małe kwaskowe jabłko lub 1/2 dużego
  • łyżka masła
  • szczypta soli

Nieobrane buraczki dokładnie szorujemy myjką pod bieżącą wodą. Wkładamy do garnka, zalewamy zimną wodą i gotujemy pod przykryciem do miękkości czyli od 1,5 do 2 godzin. Buraki wyjmujemy z wody i studzimy. Przestudzone, obieramy ze skóry, następnie ścieramy na tarce na drobnych oczkach, tak samo ścieramy jabłko. Masy dokładnie łączymy i wrzucamy na patelnię na roztopione masło. Przesmażamy chwilkę doprawiając całość szczyptą soli.

Marchewkę na słodko uwielbia z kolei Misia, pod nią równie szybko przyrządzę drugi dodatek.

  • 2 średniej wielkości marchewki
  • łyżeczka masła
  • pół łyżeczki soli
  • płaska łyżeczka cukru
  • łyżeczka mąki

Marchewki obrać, surowe zetrzeć na tarce na grubych oczkach. Przełożyć do rondelka, zalać niewielką ilością wody mineralnej, posolić i dodać cukru. Gotować do miękkości jakieś 15 minut. Kiedy marchewka dojdzie - do garnuszka dodać masło i gotować kolejne 3 minuty. Na zakończenie podsypywać mąką szczyptami - w kilku ratach, to po aby nie powstały brzydkie grudki a mąką połączyła wodę i masełko w smaczny sos.

A że mamy Walentynki (których właściwie wcale nie obchodzimy), czerwone dodatki obiadowe pozwolę sobie ułożyć w kształt serduszka. A co! Wolno mi, nieprawdaż? :0)

Etykiety: