Srebro a może nawet złoto olimpijskie ;)


Zazwyczaj do zwykłego, codziennego drugiego dania podaje się sprawdzone i wypróbowane dodatki, jednym słowem takie w których jest się mistrzem, coś jak jak Małysz we wczorajszych skokach ;)
Dla mnie, takimi żelaznymi dodatkami obiadowymi są:
- marchewka na słodko
- buraczki na ciepło
- mizeria
I to dokładnie w tej kolejności.
Niby banał i z lekka zaciąga nudą - a jednak. Nie każdy potrafi, nie każdy umie, albo mu się po prostu nie chce. Dzisiaj zaserwuję czerwone buraczki, które uwielbia mój średniak.
- 2 średniej wielkości buraki
- 1 małe kwaskowe jabłko lub 1/2 dużego
- łyżka masła
- szczypta soli
Nieobrane buraczki dokładnie szorujemy myjką pod bieżącą wodą. Wkładamy do garnka, zalewamy zimną wodą i gotujemy pod przykryciem do miękkości czyli od 1,5 do 2 godzin. Buraki wyjmujemy z wody i studzimy. Przestudzone, obieramy ze skóry, następnie ścieramy na tarce na drobnych oczkach, tak samo ścieramy jabłko. Masy dokładnie łączymy i wrzucamy na patelnię na roztopione masło. Przesmażamy chwilkę doprawiając całość szczyptą soli.
Marchewkę na słodko uwielbia z kolei Misia, pod nią równie szybko przyrządzę drugi dodatek.
- 2 średniej wielkości marchewki
- łyżeczka masła
- pół łyżeczki soli
- płaska łyżeczka cukru
- łyżeczka mąki
Marchewki obrać, surowe zetrzeć na tarce na grubych oczkach. Przełożyć do rondelka, zalać niewielką ilością wody mineralnej, posolić i dodać cukru. Gotować do miękkości jakieś 15 minut. Kiedy marchewka dojdzie - do garnuszka dodać masło i gotować kolejne 3 minuty. Na zakończenie podsypywać mąką szczyptami - w kilku ratach, to po aby nie powstały brzydkie grudki a mąką połączyła wodę i masełko w smaczny sos.
A że mamy Walentynki (których właściwie wcale nie obchodzimy), czerwone dodatki obiadowe pozwolę sobie ułożyć w kształt serduszka. A co! Wolno mi, nieprawdaż? :0)
Etykiety: Kuchnia polska
<< Strona główna