

Pierwsza tarta, którą robiłam. Przez długi czas nie schodziła z top listy niedzielnych wypieków ;) Można ją piec na gotowym francuskim cieście, albo ciasto kruche zagnieść samemu. Obydwa sposoby warte wypróbowania. W każdej odmianie tarta smakuje nieco inaczej.
Oczywiście najważniejszy jest środek czyli serce tarty. To on nada jej smak i urok, zwłaszcza użyty tu miód, będzie słodził i lekko "gryzł" nasze podniebienie pozostawiając z końcem każdego kawałka niedosyt i chęć sięgnięcia po kolejny :)
Przepis wzięty od Sarah Banbery. Farsz po modyfikacji.
Ciasto francuskie gotowe
albo
- 125 g mąki pszennej
- szczypta soli (nie daję)
- 75g schłodzonego masła
- 1 łyżeczka cukru pudru
- łyżeczka lub dwie zimnej wody
Farsz:
- 250 g białego sera (pół opakowania np. z 500g President, serek tłusty, potrójnie mielony)
- 3/4 szklanki śmietany kremówki
- 2 żółtka i 1 cale jajko
- pół szklanki płynnego miodu - ja preferuję lipowy
- 2 łyżki brązowego cukru
Wymieszać mikserem na gładką masę ser, śmietanę, jajka i miód. Wlewać na podpieczone około 10 minut ciasto. Piec w temp. 190 stopni (bez termoobiegu) do 30 minut - do uzyskania konsystencji masy serowej hmm. .. powiedzmy nieco płynnej. W każdym razie nie będzie ona przypominała w żaden sposób sernika!!! Uwaga aby nie przypalić wierzchniej warstwy sera ;)
Jeszcze gorącą tartę posypuję kryształkami brązowego cukru, które po chwili rozpuszczają się pod wpływem ciepła i stanowią oryginalną ozdobę. Równie dobrze, można polać wierzch miodem i udekorować płatkami kwiatów w cukrze - jak radzi autorka.
1 komentarze:
...piekny blog...od razu dodalam go do ulubionych :)
Prześlij komentarz