środa, 22 września 2010

Wakacyjnych wspomnień czar.

Miejsce akcji - Hiszpania. Dokładniej rzecz biorąc Minorka, zwana  przez tubylców Menorką. Ta niewielka wyspa urzeka przyjeznych w gruncie rzeczy spokojem. W szczycie sezonu nie ma tu tłumów - bez trudu  znajdowaliśmy wolny stolik w  restauracji, czy o poranku - zupełnie pustą plażę.  


Miejscowe specjały takie jak sery - kusiły z malutkich straganów, a pomada (czyli koktajl na bazie dżinu i lemoniady) serwowana była dosłownie wszędzie, w tym na statkach obwożących turystów po niedostępnych z lądu - a jakże urokliwych - plażach. 

W sklepach można było kupić przepiękne sandały wyrabiane ze skór hodowanych na wyspie zwierząt. 



Do tego otwarci  Hiszpanie i fantastyczne atrakcje dla dzieci, które zachwycone wieczornymi animacjami przygotowanymi wyłącznie dla nich, nie chciały stamtąd wyjeżdżać :)



Etykiety: