Dziś będzie pomarańczowo i bardzo dyniowo.
Zaprzyjaźniona z cin-cin Bea tradycyjnie na jesieni urządza Festiwal dyni. Jego poprzednie edycje dostarczały mi wielu niezapomnianych wrażeń smakowo-wizualnych. Dlatego - i w tym roku, koniecznie chciałam wziąć w nim udział. Co się w sieci naszukałam dyniowych przepisów, to moje ;)
Ale znalazłam. Kilka zachomikowałam i w stosownym czasie popełnię. A kilka już popełniłam.
Piękny, zakupiony w sobotę na targu, kawałek dyni spożytkowałam w dwójnasób - piekąc moje stare-znane ciasto dyniowe z orzechami (i lekką modyfikacją) oraz pozwalając sobie na nieznaną mi wcześniej dyniową ekstrawagancję pod postacią dyni pieczonej.
Oczywiście, wszystko w ramach panującej u mnie dewizy "szybko i prosto".
I w ramach Festiwalu rzecz jasna :)
1. Piekarnik nagrzać do 200 stopni.
2. Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
3. Dynię pokroić w poręczne kawałki - odkroić skórę (tego etapu bardzo nie lubię, to ciężka praca - zwłaszcza jeśli dynia jest twarda)i puszysty miąższ. Obrane ze skóry kawałki pokroić w małe, 2 cm sześciany.
4. Dynię wyłożyć na blachę w luźnych odstępach. Skropić oliwą z oliwy, posypać suszonym rozmarynem i solą. 1/3 część dyni posypać chili.
5. Piec w piekarniku 30 (no max. 35 minut) - do chwili, gdy dynia będzie miękka i lekko brązowa na brzegach. Podawać na gorąco.
Co do wrażeń wizualnych - cudo; wrażenia smakowe niemniej zachwycające. Tym razem dla dwójki marudnych i zrzędzących jedzeniowo nastolatków- gratka nielada.
Uff...
Zaprzyjaźniona z cin-cin Bea tradycyjnie na jesieni urządza Festiwal dyni. Jego poprzednie edycje dostarczały mi wielu niezapomnianych wrażeń smakowo-wizualnych. Dlatego - i w tym roku, koniecznie chciałam wziąć w nim udział. Co się w sieci naszukałam dyniowych przepisów, to moje ;)
Ale znalazłam. Kilka zachomikowałam i w stosownym czasie popełnię. A kilka już popełniłam.
Piękny, zakupiony w sobotę na targu, kawałek dyni spożytkowałam w dwójnasób - piekąc moje stare-znane ciasto dyniowe z orzechami (i lekką modyfikacją) oraz pozwalając sobie na nieznaną mi wcześniej dyniową ekstrawagancję pod postacią dyni pieczonej.
Oczywiście, wszystko w ramach panującej u mnie dewizy "szybko i prosto".
I w ramach Festiwalu rzecz jasna :)
Dynia pieczona z chilli
Składniki:
kawałek dyni o wyraźnym pomarańczowym wnętrzu
szczypta suszonej papryczki chilli
szczypta lub dwie soli
odrobina suszonego rozmarynu
szczypta suszonej papryczki chilli
szczypta lub dwie soli
odrobina suszonego rozmarynu
(najlepszy byłby oczywiście rozmaryn świeży - niestety nie miałam pod ręką)
oliwa z oliwek
oliwa z oliwek
1. Piekarnik nagrzać do 200 stopni.
2. Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
3. Dynię pokroić w poręczne kawałki - odkroić skórę (tego etapu bardzo nie lubię, to ciężka praca - zwłaszcza jeśli dynia jest twarda)i puszysty miąższ. Obrane ze skóry kawałki pokroić w małe, 2 cm sześciany.
4. Dynię wyłożyć na blachę w luźnych odstępach. Skropić oliwą z oliwy, posypać suszonym rozmarynem i solą. 1/3 część dyni posypać chili.
5. Piec w piekarniku 30 (no max. 35 minut) - do chwili, gdy dynia będzie miękka i lekko brązowa na brzegach. Podawać na gorąco.
Co do wrażeń wizualnych - cudo; wrażenia smakowe niemniej zachwycające. Tym razem dla dwójki marudnych i zrzędzących jedzeniowo nastolatków- gratka nielada.
Uff...



5 komentarze:
Jeśli smakuje w połowie tak dobrze, jak wygląda, to wchodzę w to! ;)
Oj, smakuje, smakuje - zapewniam cię Kulko :)
pieczona dynia jest przepyszna, jest tak smacznie słodka, a z chilli musi nabierać charrrakterrru ;)
Pozdrawiam
Monika
www.bentopopolsku.blogspot.com
O tak! Dynia z rozmarynem bardzo sie lubia! Z tymiankiem zreszta tez. No i drobny 'pazur' w postaci chili tez jej sie przyda ;)
Dziekuje Ci za udzial w Festiwalu! I przy okazji zapraszam do lektury podsumowania :)
Pozdrawiam!
Bea - dziękuję Ci za fantastyczną zbawę, kolejny raz nie zawiodłam się.
Dla ciekawych podsumowanie Festiwalu Dyni 2011 tutaj:
http://www.beawkuchni.com/2011/11/festiwal-dyni-podsum2011.html
Prześlij komentarz