środa, 30 grudnia 2009

Mini roladki ze śliwki


Niezwykle proste i mało kosztowne tapas.
Nietypowe i raczej nieznane, niemniej zachwyci każdego połączeniem słonego boczku, słodko-kwaskowej śliwki i orzechowej niespodzianki w środku. Przepis zapożyczony ze stołu jednego z bardziej znanych warszawskich pałacyków.

Potrzebne są:
  • 2 opakowania wędzonego boczku - chodzi o te cieniutko pokrojone, w Tesco 2,99 zł za opakowanie ;)
  • mała paczka drylowanych śliwek kalifornijskich
  • mała paczka migdałów bez skórki
  • tyle sztuk wykałaczek ile mamy plasterków boczku


W środek każdej śliwki wciskamy migdał. Śliwkę rolujemy w plasterek boczku, całość przekłuwamy wykałaczką (omijając migdał) Wykałaczkę wtykamy po to, aby roladka się nie rozpadła i aby można było to nieznane cuś prosto z talerzyka wziąć. Surowe rolady układamy na blasze wyłożonej papierem, wstawiamy do gorącego piekarnika (170 st) do lekkiego podpieczenia się boczku (u mnie to jakieś 12-15 minut). Podajemy gorące.

Roladki są wizualnie bardzo efektowne, migdał w środku pod wpływem pieczenia mięknie i nie ma obawy o połamanie zęba. Polecam!

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Witam świetny przepis napewno wypróbuje, aczkolwiek czegoś mi tu brakuje ale nie jestem pewien czego
przy okazji chciałbym zaprosić do mnie http://naobiad.blogspot.com lub http://feeds.feedburner.com/CoNaObiad-BlogKulinarny

Patka pisze...

Do przybrania roladek jest swietny sos - moze o to wlasnie Ci chodzi ;)